|
|
Widzisz odpowiedzi znalezione dla zapytania: program do wykrywania plagiatów
Temat: News Dnia
Romuald Szcześniak wrote: | Tyle, że piszący pracę nie jest tu oszustem. Zrobiła się afera i | dostało się tak naprawdę najmniej winnym w tym wszystkim ludziom. Jak | dla mnie winny jest student, czyli ten, który przedstawia czyjąś pracę | jako własną, następnie uczelnia, która nie weryfikuje tego w żaden | sensowny sposób, a na końcu osoba, która pisze opracowanie naukowe za | pieniądze (czyli robi to, co większość(?) kadry naukowej). Z całej | trójki on jeden wykonuje pracę w sposób uczciwy. | podobnie jak taksówkarz odwożący bandytów po napadzie na bank... | "no bo, Panie Władzo, ja na radio-taxi jeżdżę i mnie zamówili" ;-) | Jeśli taksówkarz nie wie, kogo odwozi, to sprawa wygląda ciut inaczej. to ten piszący nie wie, że pisze prace nie dla siebie? ;-
Pisze opracowanie naukowe na zadany temat, w zadanej formie. A czy jest to praca, czy lektura do poduszki dla kogoś, czy opracowanie potrzebne do innej pracy czy jeszcze coś innego - to tak naprawdę sprawa drugorzędna. Oczywiście, większość piszących doskonale wie, co robi. Tyle, że ciężko im to będzie udowodnić, w razie czego. A przy prawidłowej pracy uczelni, która weryfikuje wiedzę kandydata, kontakcie promotora ze studentami, wywalaniu studenta na zbity pysk z uczelni przy wykrytej próbie przedstawienia fałszywki, proceder praktycznie nie miałby racji bytu. Tyle, że uczelniom się nie chce tym zająć. Wygodniej, jeśli sprawę załatwi policja/program do wykrywania plagiatów, w każdym razie ktoś inny.
Przeglądaj resztę wypowiedzi
Temat: nóż na gardle
fetta, no to masz szczęście , na UMCS mają program do wykrywania plagiatów(i
nawet to,że z neta costam ściągniesz,pozmieniasz trochę,nie przejdzie,a pracę z
racji studiów piszę w obcym jęz,no i wzięłam sobie nowatorski temat). poza tym
wolę napisać coś sama z siebie,niż być takim pasożytem oportunistycznym.
Przeglądaj resztę wypowiedzi
Temat: ACH CI WYKŁADOWCY
> I na koniec pytanie, retoryczne. Dlaczego w Polsce od dwóch-trzech lat mamy
> program do wykrywania plagiatów, a wprowadziły go ze dwie-trzy uczelnie na
> blisko 300?
Dlatego, ze uczelni nie stac na zbieranie prac magisterskich i licencjackich w
formie cyfrowej i prztwarzanie ich pod katem plagiatu. Ba, uczelni nie stac na
wiele innych rzeczy - jest cala masa programow ktore istnieja na rynku od dawna
a my nie mamy na nie licencji.
A wracajac do pierwszej wiadomosci w tym watku: to jak to bylo z tym rzekomym
plagiatem - wykladowca korzystal z tlumaczenia studenta czy z oryginalu? Bo tu
juz sie zrobila dyskusja na temat uczciwosci rzeczonego wykladowcy, a wcale nie
wiadomo czy byl plagiat czy nie. Ja osobiscie jestem troszke sceptyczny - sam
nie tak dawno temu mialem do czynienia z sytuacja gdzie studentka nie
rozumiala, ze to co moj kolega kazal jej policzyc, jest mu od dawna dobrze
znane i chciala sobie przypisac prawo do odkrycia czegos co jest znane od 200
lat i robila awanture o to, ze on podal te rachunki w swoim skrypcie dla
studentow. Ostroznie z oskarzeniami.
Przeglądaj resztę wypowiedzi
Temat: antyplagiat a praca licencjacka
na stronie antyplagiatu znalazłem możliwość sprawdzenia za parę złotych, czy w pracy program wykrywa plagiat. Uff, ze spokojem oddam pracę:)
Przeglądaj resztę wypowiedzi
Temat: Bicz na plagiatorów
Bicz na plagiatorów www.tvn24.pl/0,1555203,wiadomosc.html
"Ministerstwo Nauki ma już dość oszustów plagiatujących prace magisterskie i
licencjackie. Dlatego od października ma zacząć działać wspólny system
wykrywania plagiatów - informuje "Dziennik".
Prawdopodobnie już od nowego roku akademickiego, Państwowa Komisja
Akredytacyjna, która kontroluje działalność wyższych uczelni w Polsce, będzie
korzystała z programu umożliwiającego wykrywanie oszustw. Problem jest pilny,
bo zdaniem specjalistów, co najmniej jedna czwarta prac nie jest pisana
samodzielnie.
Tylko wspólny system wyłapie oszusta
W Polsce od kilku lat jest dostępny program Plagiat, który skutecznie wykrywa
takie oszustwa. Kłopot jednak w tym, że choć blisko 70 wyższych uczelni
wykupiło licencję, korzystają z niego rzadko, bo uważają, że problemu nie ma.
Innym problemem jest wąski zakres działania poszczególnych programów. -
Porównywanie prac z jednego ośrodka akademickiego nic nie daje, bo zawsze
można kupić pracę z innego miasta. Wyłapać fałszerstwo potrafi jedynie wspólny
system - mówi szef Państwowej Komisji Akredytacyjnej, profesor Marek Rocki.
Problem, i to poważny, widzi Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. -
Chcemy, by z programu do wykrywania plagiatów już od października mogła
korzystać Państwowa Komisja Akredytacyjna. A w przyszłości mamy zamiar go
kupić. Serwer znajdowałby się w ministerstwie, a do systemu stopniowo mogłyby
włączać się także szkoły wyższe - mówi minister Barbara Kudrycka."
Nie wiem, czy to kiepski dziennikarz, czy kiepskie przekazywanie informacji,
ale bardzo chciałbym wiedzieć, ocb w tej propozycji. Będzie centralna baza
prac na stopień? Państwowy odpowiednik plagiat.pl? Obowiązkowa dla uczelni?
Dobrowolna dla uczelni? Czemu pani minister nieodparcie kojarzy mi się z
wielkim znakiem zapytania po każdym jej pomyśle?
Przeglądaj resztę wypowiedzi
Temat: ACH CI WYKŁADOWCY
Nadal będę polemizował. Gość portalu: WK napisał(a):
> Dopuszczają, czyli nie dość skutecznie wykrywają oszustwa "autorów"
> kradzionych (lub kupionych) prac. Przestępstwo plagiatu popełnia jednak
> student, nieprawdaż?
Z tym, że poprzez niedopełnienie obowiązków Promotorzy i Recenzenci mogliby
spokojnie odpowiadać za pomocnictwo. Gdyby promotorzy poważnie podchodzili do
swoich obowiązków, to mieliby 10 a nie 50 seminarzystów.
Poza tym, często jest to wtórny plagiat. Zwracam uwagę, że w
przypadku "podręczników" z takich dziedzin jak zarządzanie czy marketing mamy
do czynienia - bardzo często - z kompilacjami prac innych autorów. I student
pisząc pracę bardzo szybko nabiera odpowiedniego podejścia do swojej własnej
pracy dyplomowej.
> A może winą za "ściąganie" na egzaminach też obciążać głównie egzaminatora?
Bo
> nie potrafił "złapać za rękę"? Wykładowca jest (powinien być) specjalistą w
> swojej dziedzinie i zazwyczaj brak mu kwalifikacji detektywa.
To prawda ale, po pierwsze, bardzo często różnie z tą fachowością bywa [vide:
prywatne uczelnie], po drugie - bardzo często aby wyłapać plagiat wystarczy po
prostu przeczytać pracę.
>Wykładowca, który w przeszłości sam był bardzo dobrym studentem po
> prostu nie zna różnych "sztuczek" nieuczciwych studentów, bo z nich nigdy nie
> korzystał.
Niekoniecznie. Wystarczy odrobina dobrych chęci. Poza tym jaka tu wiedza jest
potrzebna? Trzeba mieć pojęcie o dziedzinie, której dotyczy praca i solidnie
przepytać każdego studenta.
> Dopóki komisje dyscyplinarne na uczelniach będą nadal tak pobłażliwe wobec
> wszelkich przypadków oszustwa, dopóty "na rzetelność studentów raczej nie ma
co
>
> liczyć". [cyt.Gonzales]
>
Tego nie kwestionuję - zwracam jednak uwagę, że porządki należy zacząć od
siebie. Jaką wagę będzie miało orzeczenie komisji, gdy student wykaże, że na
tej samej uczelni wykładają [i jeszcze pewnie cieszą się estymą] "naukowcy",
którzy własnoręcznie napisali wypracowania w liceum, bo potem tylko kupowali,
tudzież kompilowali??
I na koniec pytanie, retoryczne. Dlaczego w Polsce od dwóch-trzech lat mamy
program do wykrywania plagiatów, a wprowadziły go ze dwie-trzy uczelnie na
blisko 300?
Przeglądaj resztę wypowiedzi
|