Prawo Pitagorasa
 
 

Podobne

 
    
 

 

 

 

Widzisz odpowiedzi znalezione dla zapytania: Prawo Pitagorasa





Temat: DTP - zielono mi

"Marek Szerszyński" <ma@poczta.pl wrote in message


w tym
wypadku zastosowanie ma tw. Pitagorasa.

Gdyby tak było musiałbyś dla każdego koloru (kąta rastra) stosować inny
wsp.
jakości albo inną liniaturę...

[...]

 Mało tego, każdy wyciąg naświetlarka
naświetla
z inną liniaturą. Są to różnice rzędu 0,5 - 5 lpi ale skoro jesteś tak
dokładny ;-)


Znowu się zgadza!!! Rzeczywiście liniatury są różne. Ale gdyby różnica
pomiędzy nimi wynikała tylko z Twierdzenia Pitagorasa, wówczas niezależnie
od sposobu rastrowania w każdej maszynie wartości liniatur byłyby identyczne
(a jak wiesz - nie są). Więcej! Wg Twojej teorii (czyli, że zamiast prawa
Kotielnikowa-Shanona-Nykwista stosuje się prawo Pitagorasa) to przy
założeniu, że dla kąta 45 st. użyjemy liniatury 150lpi, bitmapa powinna mieć
rozdzielczość 212ppi. Zgadza się?
Wiem, że Ci się zgadza. Ale zauważ, że dla kąta 0 stopni powinniśmy użyć
liniatury 212lpi!!!
Wybacz, ale moim zdaniem coś tu nie pasuje.
Dalej jestem przekonany o zastosowaniu prawa K.-S.-N. i niedoskonałości
naszych zmysłów...

                    Przemysław Szymik

PS.
Już niegdyś wspomniałem, że czasem nawet lpi=ppi daje wystarczające
rezultaty.

PS2
Już lepiej byłoby dla Twojej idei przyznanie, że dla różnych kątów stosujemy
różne wsp. jakości... :-)

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: DTP - zielono mi
"Przemyslaw Szymik" <prze@regionet.pl wrote in message

[...]

Znowu się zgadza!!! Rzeczywiście liniatury są różne. Ale gdyby różnica
pomiędzy nimi wynikała tylko z Twierdzenia Pitagorasa, wówczas niezależnie
od sposobu rastrowania w każdej maszynie wartości liniatur byłyby
identyczne
(a jak wiesz - nie są). Więcej! Wg Twojej teorii (czyli, że zamiast prawa
Kotielnikowa-Shanona-Nykwista stosuje się prawo Pitagorasa) to przy


Twierdzenie Pitagorasa stosuje się do wyznaczenia rozdzielczości bitmapy.
Kombinacje kąt/liniatura wynikają z fizycznych rozmiarów komórki rastrowej.
(polecam "Skanowanie i półtony" D. Blatner'a i S. Roth'a)


założeniu, że dla kąta 45 st. użyjemy liniatury 150lpi, bitmapa powinna
mieć
rozdzielczość 212ppi. Zgadza się?
Wiem, że Ci się zgadza. Ale zauważ, że dla kąta 0 stopni powinniśmy użyć
liniatury 212lpi!!!


Nie dopasowuje się liniatury do rozdzielczości bitmap, lecz na odwrót.

MS

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Prawa

Znacie jeszcze jakies inne dowcipy z tej serii?

--------------------------------

Prawo Oma

Im wiekszy opor tym wieksza przyjemnosc

---------------

Prawo Pitagorasa

Cialo zanurzone w cialo bedzie sie ruchalo ile bedzie chcialo

----------------------

Jest jeszcze Prawo Loma ale chyba bez  definicji

-----------------------

Soel

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Prawa

Soel napisał(a) w wiadomości: <355d10b5.36700@news.odyssey.on.ca...
|Znacie jeszcze jakies inne dowcipy z tej serii?
|
|--------------------------------
|
|Prawo Oma
|
|Im wiekszy opor tym wieksza przyjemnosc
|
|---------------
|
|Prawo Pitagorasa
|
|Cialo zanurzone w cialo bedzie sie ruchalo ile bedzie chcialo
|
|----------------------
|

Ponizej pepka napiecie rosnie a opor maleje

Zbyszek Z.
zbysz@borland.pl
ICQ 9368908

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Prawa

Z tym prawem pitagorasa, to Ci sie chyba pomylilo... Jesli juz to prawo
Archimedesa...

Tak apropos ...

Prawo Archimedesa

Cialo zanurzone w cialo bedzie tam siedzialo ile bedzie chcialo


On Sat, 16 May 1998, Soel wrote:
Znacie jeszcze jakies inne dowcipy z tej serii?

--------------------------------

Prawo Oma

Im wiekszy opor tym wieksza przyjemnosc

---------------

Prawo Pitagorasa

Cialo zanurzone w cialo bedzie sie ruchalo ile bedzie chcialo

----------------------

Jest jeszcze Prawo Loma ale chyba bez  definicji

-----------------------

Soel


****************************************
*                                      *
*           Adam Drzewiecki            *
*                                      *
*   e-mail: a@magda.iz.wsp.zgora.pl *
* irc nick: adam_d                     *
*                                      *
****************************************

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Wielki Brat JOZEF STALIN, czyli, czy jestescie za moderowaniem pl.sci.filozofia
Thu, 12 Jan 2006 19:53:51 +0100 "ksRobak" <roba@gazeta.SKASUJ-TO.pl
wyśle <dq68ja$ic@inews.gazeta.plzawierający:


| też się własnych nie wstydzę, powinienem siebie cytować? ;)

a kwadrat plus b kwadrat równa się c kwadrat /Pitagoras/ jest cytowane
miliardy razy. To źle? ;)


nie zawsze jest uzasadnione cytowanie całości w tym samym wątku.
prawo Pitagorasa jest sprawdzalne i użyteczne.


Jeśli pańskim zdaniem warto siebie zacytować to świadczy wyłącznie
o tym, że nie zmieniasz Pan zdania. Co? :)
Edward Robak*


to jest moje zdanie, jak będę miał interes je zmienić, to je zmienię :)
wmawianie komukolwiek, że jestem wyrocznią nie leży w moim interesie :)

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Wielki Brat JOZEF STALIN, czyli, czy jestescie za moderowaniem pl.sci.filozofia

"Marek Krużel" <e-hemofi@go2.pl


Thu, 12 Jan 2006 19:53:51 +0100 "ksRobak" <roba@gazeta.SKASUJ-TO.pl
wyśle <dq68ja$ic@inews.gazeta.plzawierający:
| też się własnych nie wstydzę, powinienem siebie cytować? ;)
| a kwadrat plus b kwadrat równa się c kwadrat /Pitagoras/ jest cytowane
| miliardy razy. To źle? ;)
nie zawsze jest uzasadnione cytowanie całości w tym samym wątku.
prawo Pitagorasa jest sprawdzalne i użyteczne.
| Jeśli pańskim zdaniem warto siebie zacytować to świadczy wyłącznie
| o tym, że nie zmieniasz Pan zdania. Co? :)
| Edward Robak*
to jest moje zdanie, jak będę miał interes je zmienić, to je zmienię :)
wmawianie komukolwiek, że jestem wyrocznią nie leży w moim
interesie :)


Przez chwilę pomyślałem, że chodzi Panu o cytowanie przedposta
ale to z tą wyrocznią jakby przekierowuje uwagę na wyrocznię.
Lubię takie rozmowy j.w. gdy wiadomo o co chodzi. :)
Edward Robak*

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Prawda a zalozenia


| A wracajac do twierdzenia Pitagorasa, to chyba wiesz dobrze ze
obowiazuje
| ono jedynie w geometrii Euklidesa. W geometrii Minkowskiego to prawo
jest
| zupelnie inne. A zatem nawet to prawo ma swoj zakres.
| A na dodatek musisz wiedziec, ze geometria Euklidesa nie odzwierciedla
| natury naszego wszechswiata, zatem tak naprawde, to prawo, ze
| a^2 +b^2 =c^2
| nie obowiazuje NIGDZIE!!!!!!!!!!!!!!!!

Obowiazje w geometrii euklidesowej, jak sam zauwazyles.
Zalozenie=twierdzenie, jak sam zauwazyles.
Obowiazywanie tw. Pitagorasa w geometrii euklidesowej jest prawdziwe bez
dodatkowych zalozen.


No i co z tego, skoro geometria Euklidesa, to uproszczenie i nie obowiazuje
ona we wssechswiecie? Prawo Pitagorasa obowiazuje jedynie i wylacznie w
utopijnej, oderwanej od rzeczywistosci geometrii Euklidesa. A ty uczynile z
niego dogmat. Owszem - w ramach tej geometrii jest dogmatem. Ale TYLKO w
niej. A zatem bez zastosowania w rzeczywistosci.

Rinaldo
Wykazalem ci juz ze 2+2 nie musi byc rowne 4 (upierales sie bardzo przy
tym),
a teraz wykazalem ci ze prawo Pitagorasa to rodzaj utopijnej wizji Euklidesa
(jak "Panstwo" u Platona).
A ty ciagle wynajdujesz nowe dogmaty. Po co???????

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Odp: Co to za działanie ?
On Wed, 26 May 1999 20:37:36 +0200 "vojarz" <voj@usa.netwrote:


| (SQRT((P2.x-P1.x)^2+(P2.y-P1.y)^2))^2

| prosze specjalistow o potwierdzenie

| To jakos glupio wyglada - najpierw pierwiastek, potem do kwadratu?
|  Po co...

Faktycznie ktos tam sie walnal i niepotrzebne sa te dwa dzialania ale na
wynik to nie ma wplywu, czyli pozostaje to co w srodku. Ale potwierdzcie
prosze czy te 2 pionowe kreski to wlasnie oznaczaja
|| P2-P1||^2  =  ((P2.x-P1.x)^2+(P2.y-P1.y)^2


Jezeli znasz prawo Pitagorasa, to ten wzor wlasnie je wyraza :-)
A te dwie kreski to norma wektora, czyli jego dlugosc (tu w metryce
euklidesowej). Tu jest do kwadratu, dlatego trzeba spierwiastkowac,
zeby dostac dlugosc, bo tak to jest kwadrat dlugosci (ale jasno
wyjasnilem :-)
czyli: || P2-P1||  =  SQRT((P2.x-P1.x)^2+(P2.y-P1.y)^2)

Pozdrawiam
Marcin

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Wszyscy za teoria Darwina!!!


p.smerf napisał:

> Skoro tablicę Mendelejewa sporządził Mendelejew, prawo Pitagorasa wymyślił
> Pitagoras, a Ziemię Baffina odkrył Baffin, to chyba jasne, że piramidę Cheopsa
> zbudował Cheops.

jasne, a Centrum Pompidou zbudował Pompidou, i to podobno własnymi rekami
Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Wszyscy za teoria Darwina!!!
mmikki napisał:

>
>
> p.smerf napisał:
>
> > Skoro tablicę Mendelejewa sporządził Mendelejew, prawo Pitagorasa wymyśli
> ł
> > Pitagoras, a Ziemię Baffina odkrył Baffin, to chyba jasne, że piramidę Ch
> eopsa
> > zbudował Cheops.

> jasne, a Centrum Pompidou zbudował Pompidou, i to podobno własnymi rekami

A gore Kosciuszki Kosciuszko.

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Wpierw krysys Balcerowicza, teraz kryzys światowy
PRZEPRASZAM MAJACZYSZ
1 czy ktoś mając dobrą pracę bierze kredyt na dom na 25 lat jest nieodpowiedzialny????????????????????????????????/

to ty chyba idiota jesteś


2> tak maiłem kredyt na do i spłąciłem go bez sensu wcześniuej niż chciałem (nie nie byłem idiotą "Ale tylko idiota został z takimi kredytami, można je
> było spłacić, bo termin urynkowienia kredytów był wcześnij
> ogłoszony.")

w tyłek dostali porządni, ROZSĄDNI (wg ciebie) obywatele, którzy zamiast kupować "odkładali na czarą godzin"


ale jako Miłośnikowi (miłośniczce) Balcerowicza wię, że nic Ci nie wytłumaczę.
Dla miłośników Balcerowicza, nawet Prawo Pitagorasa jest bzdurą.
Oni maja swoją matematykę "balcerowiczotykę" Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Lodówka odpowiada echem
Polskie szkoly sa jakie sa, na calym swiecie szkoly sa lepsze i gorsze, co nie
zmienia faktu, ze edukacja jest jednoznacznie pozytywnym zjawiskiem. Nawet
najbardziej gowniana szkola pod sloncem jednak w jakims stopniu uczy takich
rzeczy jak systematycznosc i sumiennosc (uczenie sie na dwa dni przed klasowka
zwykle konczy sie porazka), tego, ze istnieje cos takiego, jak rygor naukowy
(chocby nie wiadomo, jak badzo krzywic morde, plakac, przekupywac i wymuszac,
sciemniac i przekrecac, prawo Pitagorasa, ktore laduja dziecku do glowy w
podstawowce, pozostanie tym, czym jest), ze nie wspomne o takich
oczywistosciach, jak zdrowa potrzeba rywalizacji czy uczenie sie zycia w grupie
wsrod roznych indywidualnosci. Bandyta jest bandyta, bo nie potrafi sie do
niczego zmobilizowac, w jego tepej lepetynie wszystko sie miesza i nic nie ma
znamion jakiegokolwiek rygoru, nie potrafi zyc w spoleczenstwie, i idzie na
latwizne, jak zwierze, kradnac lub wymuszajac. Pan poeta z artykulu tez w
zasadzie zyje jak zwierze, i co gorsza krzywdzi swoje dzieci. Wyrosna z nich
pozniej takie miernoty, ktore nie rozumieja, ze w zyciu trzeba czasem schowac
swoja glupia dume i zmusic sie do wysilku, zeby cos miec. Wyrosna tacy
chroniczni bezrobotni, ktorych kazda praca hanbi, wiec zyja i mnoza sie jak
kloszardzi i generuja kolejne pokolenia kloszardow. Ludzie skupieni na
konsumpcji moze bywaja bezduszni, ale przynajmniej probuja cos zrobic ze swoim
zyciem. Ten facet znaczy tyle, co wrzod na dupie.
Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Patentowa presja na polski rząd
kto zgosi zadania patentowe, na prawo Pitagorasa, Talesa, Newtona, Einsteina itd
itp? Caly ten szum to jedna wielka bzdura i chca patentow na podstwy nauk
scislych, ktorych pochodna sa BIOSY w komputerach i inne algorytmy matematyczne?

A co z nauka, czy na tytul inzyniera informatyki, trzba bedzie miec patent od
gatesa? Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Zadanie matematyczne z kozą
wzoru wam nie napisze ale rozwiazanie jest R√2

rozwiazalem przypadkowo , zastanawiajac sie jak powierzchnie zajmuje wycinek
kola oparty na srednicy okregu o promieni R, bo koza jest na okragu kolkowana,
a moza sie poruszac tylko o okregu r , pole wycinka to P(w)=A°/360°*Pi*r2
kat A° jest znanyto 90° czyli P(w)=0,25*Pi*r2
r2=R2+R2=2R2 (prawo pitagorasa, narysujcie to zobaczycie)
P(w)=0,25*Pi*2R2
P(w)=0,5 *Pi*R2
czyli r=R√2
niezbyt matematyczne to rozwiazanie ale wynik jest wynikiem albo? Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Zadanie matematyczne z kozą
Gość portalu: walrus napisał(a):

> wzoru wam nie napisze ale rozwiazanie jest R√2
>
> rozwiazalem przypadkowo , zastanawiajac sie jak powierzchnie zajmuje wycinek
> kola oparty na srednicy okregu o promieni R, bo koza jest na okragu
kolkowana,
> a moza sie poruszac tylko o okregu r , pole wycinka to
P(w)=A°/360°*Pi*r(do kwadratu)
> kat A° jest znany to 90° czyli P(w)=0,25*Pi*r(do kwadratu)
> r(do kwadratu)=R(do kwadratu)+R(do kwadratu)=2R(do kwadratu )
(prawo pitagorasa, narysujcie to zobaczycie)
> P(w)=0,25*Pi*2R2(do kwadratu)
> P(w)=0,5 *Pi*R2 /dito)
> czyli r=R√2
> niezbyt matematyczne to rozwiazanie ale wynik jest wynikiem albo?
Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: skandal!!!!! oke do refleksji
Matmy na maturze nie?? a polski tak ?? a jesli ktos jest typowym umysłem ścisłym
to sprawia mu problemy rozgryźć to co autor ma na myśli(nie przydatne w życiu) a
co do dzsiejszego testu hmmmm mysle ze mamtemtyki w tym nie bylo wiele a zadanie
byly dosc proste (beczka-podany wzór tylko podstawić, trójkat-prawo Pitagorasa ,
proprcja, procenty-proprpcja)i nie poszło mi źle ale dla słabszych uczni mogły
zadnie sprawic problem... za to gegra koszmar:/:/(co ta ma wspólnego z
przedmiotami ścisłymi:/) Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: W cieniu pierścieni Saturna kwitnie życie?
> Otóż, zdaje się różnie pojmujemy słowo
fikcja.

Rzeczywiście. Wydaje mi się, że pierwsza definicja pod poniższym linkiem ("coś,
co jest wymyślone") jest niezgodna z potocznym rozumieniem tego słowa. Co będzie
jeżeli wymyślę rzecz, która istnieje w realnym świecie? Czy to też będzie fikcja?

Właśnie na poczekaniu wymyśliłem sobie "samochód na wodę". Ale po wpisaniu frazy
do Google'a wyskoczyła mi informacja, że Japończycy już skonstruowali samochód
na wodę. Czy ten japoński samochód to fikcja? Z definicji wynika że tak.

> Opis życia pozaziemskiego nigdy nie ma charakteru
> realnego, nie jest to opis rzeczywistości.

A skąd wiesz, że nigdy? Może akurat opisujący "trafił w dziesiątkę" i
przypadkiem opisał rzeczywistość.

> Jaką widzisz różnicę między zdaniami:
> "Krasnoludki są fikcją."
> "Życie pozaziemskie jest fikcją."

A czy cząstki Higgsa są fikcją? Czy planety podobne do Ziemi poza Układem
Słonecznym są fikcją? Czy ciemna energia jest fikcją? Czy prawo Pitagorasa przed
Pitagorasem było fikcją? Czy wszystko co jeszcze nie jest odkryte jest fikcją? A
co z czarnymi dziurami, których istnienie jest już niby potwierdzone, ale nie
wprost - po prostu nie mamy lepszego wyjaśnienia dla obserwowanych zjawisk. Może
czarne dziury to też jest fikcja?
Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Składniki DNA mogły przybyć na Ziemię z kosmosu
Czy prawo Pitagorasa nie jest mocno zlezale?. Tak to jest z kazda
prawda naukowa - co wieczor jest ta sama.
Sadze Madcio, ze mamy w sobie niczym uzasadniony glod "swiezyzny",
czyli chcemy co wieczor nowy odcinek pseudonaukowej dobranocki.
Ps. Na koniec jedna uwaga dla ciebie od zyczliwego tobie
adoptowanego wujka Leosia. Uzywaj ostroznie slowa belgot ,itp.
Jestesmy bardziej zainteresowani twoimi argumentami niz twoimi
epitetami. Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: POJECIE PLAGIATU- co pod to podchodzi?
prawdy oczywiste lub definicje jednoznacznie przyjete i utarte w 'swiadomosci
ogolu' (np. prawo Pitagorasa) nie wymagaja dawania przypisow i odnosnikow. ale
juz to, jak je sie interpretuje i analizuje, tak :)
wiec stwierdzenie typu:

>Do czołowych reprezentanów prądu blabla, należą X, Y, Z. Ten pierwszy
>
> to bla, bla, a drugi natomiast to i tamto. Dało to poczatek nowej fali tego i
> owego. Itd., itd...

nie wymaga przypisu/odnosnika. ale jesli np. chcesz przytoczyc czyjas polemike
(>Do czołowych reprezentanów prądu blabla, należą X, Y, Z. Ale jak wykazano, X
i Y wniesli wieksze zaslugi niz Z) to trzeba napisac kto i gdzie tak uwaza. bo
to jest juz czyjs wklad w rozumienie tych prawd ogolnych. a potem napiszesz czy
sam(a) sie z tym zgadzasz czy nie - i to bedzie Twoj wklad w dyskusje nad
twierdzeniem Pitagorasa, ktore wszyscy przeciez znamy :)

wiec zawsze tam, gdzie przytaczamy cudza mysl, istotna do zrozumienia jakiegos
pojecia/zjawiska, musimy podac dane bibl. :)
Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Wielki Brat JOZEF STALIN, czyli, czy jestescie za moderowaniem pl.sci.filozofia
Thu, 12 Jan 2006 22:45:38 +0100 "ksRobak" <ksRo@chello.plwyśle
<ad629$43c6cdf2$540a8638$15@news.chello.plzawierający:


| też się własnych nie wstydzę, powinienem siebie cytować? ;)

| a kwadrat plus b kwadrat równa się c kwadrat /Pitagoras/ jest
| cytowane miliardy razy. To źle? ;)

| nie zawsze jest uzasadnione cytowanie całości w tym samym wątku.
| prawo Pitagorasa jest sprawdzalne i użyteczne.

| Jeśli pańskim zdaniem warto siebie zacytować to świadczy
| wyłącznie o tym, że nie zmieniasz Pan zdania. Co? :) Edward Robak*

| to jest moje zdanie, jak będę miał interes je zmienić, to je
| zmienię :)


nie przyszło by mi do głowy, że można tak często zmieniać zdanie,
że sensownym staje się zaznaczanie, że jeszcze się nie zmieniło :)


| wmawianie komukolwiek, że jestem wyrocznią nie leży
| w moim interesie :)

Przez chwilę pomyślałem, że chodzi Panu o cytowanie przedposta


jak najbardziej, cytowanie z wycięciem fragmentu, rzecz jasna
nie swojego.;) być może przeoczyłem jakić merytoryczny powód ;)


ale to z tą wyrocznią jakby przekierowuje uwagę na wyrocznię.


tak jakoś mi się skojarzyło z polityką, ekonomią i z niszami ;)


Lubię takie rozmowy j.w. gdy wiadomo o co chodzi. :) Edward Robak*


a wiadomo?

ostatnie zastanawiałem się, czy istnieje pragmatyczny odpowiednik
brzytwy Ockhama, tzn zasada ekonomii myślenia ekonomicznego.
Próbowałem na bazie hasła z wikipedii:
Skrupułow nie mnożyć, zasad nie tworzyć, tłumaczyć się jak najprościej.
Efektywne sposoby są najlepsze. Nie wymyślaj nowych obiekcji, a jeśli
już, to udowodnij najpierw, że mają sankcję karną.;)

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Wielki Brat JOZEF STALIN, czyli, czy jestescie za moderowaniem pl.sci.filozofia


Thu, 12 Jan 2006 22:45:38 +0100 "ksRobak" <ksRo@chello.plwyśle
<ad629$43c6cdf2$540a8638$15@news.chello.plzawierający:

| | też się własnych nie wstydzę, powinienem siebie cytować? ;)

| | a kwadrat plus b kwadrat równa się c kwadrat /Pitagoras/ jest
| | cytowane miliardy razy. To źle? ;)

| nie zawsze jest uzasadnione cytowanie całości w tym samym wątku.
| prawo Pitagorasa jest sprawdzalne i użyteczne.

| | Jeśli pańskim zdaniem warto siebie zacytować to świadczy
| | wyłącznie o tym, że nie zmieniasz Pan zdania. Co? :) Edward Robak*

| to jest moje zdanie, jak będę miał interes je zmienić, to je
| zmienię :)

nie przyszło by mi do głowy, że można tak często zmieniać zdanie,
że sensownym staje się zaznaczanie, że jeszcze się nie zmieniło :)

| wmawianie komukolwiek, że jestem wyrocznią nie leży
| w moim interesie :)

| Przez chwilę pomyślałem, że chodzi Panu o cytowanie przedposta

jak najbardziej, cytowanie z wycięciem fragmentu, rzecz jasna
nie swojego.;) być może przeoczyłem jakić merytoryczny powód ;)

| ale to z tą wyrocznią jakby przekierowuje uwagę na wyrocznię.

tak jakoś mi się skojarzyło z polityką, ekonomią i z niszami ;)

| Lubię takie rozmowy j.w. gdy wiadomo o co chodzi. :) Edward Robak*

a wiadomo?

ostatnie zastanawiałem się, czy istnieje pragmatyczny odpowiednik
brzytwy Ockhama, tzn zasada ekonomii myślenia ekonomicznego.
Próbowałem na bazie hasła z wikipedii:
Skrupułow nie mnożyć, zasad nie tworzyć, tłumaczyć się jak najprościej.
Efektywne sposoby są najlepsze. Nie wymyślaj nowych obiekcji, a jeśli
już, to udowodnij najpierw, że mają sankcję karną.;)


hehe - :-)
Synteza, wniosek, kwintesencja, esej - wymagają wysiłku umysłowego
natomiast rozpierdzielenie przedposta na fragmenty i komentowanie
poszczególnych wyrazów, liter i przecinków służy innemu celowi.
Tak
Dobrze Pan szukał pragmatycznego odpowiednika brzytwy Ockhama
a JA znalazłem coś odwrotnego, co z powodzeniem rozmydla wszelkie
figury stylistyczne.
Tak
hahaha - i co ciekawsze: nie szukałem tego w encyklopediach czy
inkunabułach bowiem samo do mnie przyłazi. ;)
Edward Robak*

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: skąd się bierze ct


of topic :)
jeden pan kupił 1 pałac; 2 hetary ziemi i 5 km drogi
smelig :) uważa ze ten pan ma 8 :) co złego w tym wzorze
s^2=x^2+y^2+z^2+t^2
a teraz na temat
D to delta s długość odcinka (wektora) o współrzędnych Dx iDy

mądry Pitagoras twierdzi że : Dx^2+Dy^2=s^2
mamy to samo dla 3D  Dx^2+Dy^2+Dz^=s^2
uprośćmy zapis Dx=x Dy=y Dz=z
otrzymujemy x^2+y^2+z^2=s^2
jeśli przyjmiemy dowolny układ współrzędnyck kartezjańskich (dalej
UK) to s jest niezmiennikiem i dla wszystkich UK jest stałe
panowie MM po swoich doświadczeniach twierdzą że c jest stałe w
próżni i pan AE przyjął że jest satłe dla dowolnego układu
odniesienia
mamy więc w jakimś układzie odniesienia światło pokonuje odcinek s w
czasie t (Dt) czyli długość tego odcinak wyniesie
s=cDt upraszczając zapis s=ct
i mamy   x^2+y^2+z^2=s^2 a zdrugiej strony s^2=(ct)^2
czyli  x^2+y^2+z^2=(ct)^2
i w konsekwencj pan AE przyjął że  x^2+y^2+z^2-(ct)^2=S^2
i to S jest niezmiennikiem dla dowolnej transformacji UK
poruszających się wzgl siebie
pan Minkowski dołożył i ((ict) wtedy znika ten minus ) zrobił
geometrię i tyle
w tej geometrii "czas" ma wymiar metrów
reszta to matematyka i przekształcenia różnych wzorków
cały banał STW
mam wrażenie że smelig już wie co złego jest we wzorze
s^2=x^2+y^2+z^2+t^2
 Waldek M.


Dobrze się nauczyłeś STW. Wykułeś się tego na pamięć czy raczej skądś przepisałeś?
Weźmy taki wzór:
s^2=x^2+y^2+z^2+u^2
Jest to najpiękniejsze i najczystsze prawo Pitagorasa na odległość między
punktami w przestrzeni czterowymiarowej.
Jeśli jeden z punktów przesunął się na kierunku u ze stałą prędkością v wtedy:
u=v*t
Jeśli to będzie prędkość światła:
u=c*t
Nie jest to może zbyt formalne ale np. w górach odległości podaje się w
godzinach marszu, odległości między gwiazdami podaje się w latach św. wszędzie
tam gdzie prędkość jest stała.
Nieraz w fizyce większe prędkości podaje się jako ułamek prędkości światła i wtedy:
c=1
I stąd wzór:
s^2=x^2+y^2+z^2+t^2
Pamiętając, że 1 sek = 300 000 km
Jeśli chcesz to możesz sobie dalej siedzieć w swojej żółwiej skorupie zrobionej
z STW powtarzając w kółko to co Ci podsunięto pod nos i udawać poszukiwacza
prawdy. Mnie nic do tego. Tylko wstrzymaj się od pouczania innych.

smelig

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: skąd się bierze ct

: Dobrze się nauczyłeś STW. Wykułeś się tego na pamięć czy raczej
skądś przepisałeś?

to nie jest istotą problemu ;(

: Weźmy taki wzór:
: s^2=x^2+y^2+z^2+u^2
: Jest to najpiękniejsze i najczystsze prawo Pitagorasa na odległość
między
: punktami w przestrzeni czterowymiarowej.

może twierdzenie a nie prawo :(

: Jeśli jeden z punktów przesunął się na kierunku u ze stałą
prędkością v wtedy:
: u=v*t
: Jeśli to będzie prędkość światła:
: u=c*t

powtarzasz za mną

: Nie jest to może zbyt formalne ale np. w górach odległości podaje
się w
: godzinach marszu, odległości między gwiazdami podaje się w latach
św. wszędzie
rok świetlny to długość a nie czas
: tam gdzie prędkość jest stała.
: Nieraz w fizyce większe prędkości podaje się jako ułamek prędkości
światła i wtedy:
: c=1

a jaka jednostka ?

: I stąd wzór:
: s^2=x^2+y^2+z^2+t^2

tak  nie można bo c jest liczbą mianowaną i dlatego np AE przyjął do
uproszczenia zapisu l=ct i nazwał czasem świetlnym

: Pamiętając, że 1 sek = 300 000 km
: Jeśli chcesz to możesz sobie dalej siedzieć w swojej żółwiej
skorupie zrobionej
: z STW powtarzając w kółko to co Ci podsunięto pod nos i udawać
poszukiwacza
: prawdy. Mnie nic do tego. Tylko wstrzymaj się od pouczania innych.
:
robisz kardynalne błędy co upoważnia do ich prostowania

: Fanatyk to ktoś, kto nie potrafi zmienić zdania i nie chce zmienić
tematu.
: [Winston Churchill]
święte słowa
:
Waldek M.

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Wszyscy za teoria Darwina!!!
Skoro tablicę Mendelejewa sporządził Mendelejew, prawo Pitagorasa wymyślił
Pitagoras, a Ziemię Baffina odkrył Baffin, to chyba jasne, że piramidę Cheopsa
zbudował Cheops. Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: W cieniu pierścieni Saturna kwitnie życie?
dungeon.master napisał:
> > Jaką widzisz różnicę między zdaniami:
> > "Krasnoludki są fikcją."
> > "Życie pozaziemskie jest fikcją."
>
> A czy cząstki Higgsa są fikcją? Czy planety podobne do Ziemi poza
> Układem Słonecznym są fikcją? Czy ciemna energia jest fikcją? Czy
> prawo Pitagorasa przed Pitagorasem było fikcją? Czy wszystko co
> jeszcze nie jest odkryte jest fikcją?
> A co z czarnymi dziurami, których istnienie jest już niby
> potwierdzone, ale nie wprost - po prostu nie mamy lepszego
> wyjaśnienia dla obserwowanych zjawisk. Może
> czarne dziury to też jest fikcja?


Ależ grad pytań!

Niestety nie znam sie na cząstkach Higgsa. W Wikipedii nazywają ją hipotetyczną i postulowaną. W porównaniu z życiem pozaziemskim jej istnienie jest (moim zdaniem) bardziej "rzeczywiste". Życie pozaziemskie jest bowiem tylko hipotetyczne nie zaś postulowane.

Planety podobne do Ziemi... tzn. wielkości Ziemi? o gęstości Ziemi? z ziemską atmosferą? z życiem? z cywilizacją?

O ciemnej energii nie wiem nic poza tym, że jest tworem hipotetycznym. Czy mogę przyłożyć do niej tę samą miarkę jak do eteru?

Pytanie o Pitagorasa jest ciekawe. Moim zdaniem przed odkryciem nie było ani fikcją ani rzeczywistością - gdyż nikt o nim nie mówił. Czy Ameryka była fikcją przed odkryciem? Była hipotezą ("są lądy nieodkryte")! Ogólnie z nieodkrytymi bytami - różnie bywa.

Czarne dziury... Ująłbym to tak: astronomowie widzą tam czarne dziury, gdzie ich obecność jest konieczna do wytłumaczenia rzeczywistości. To coś nazywają ciemną dziurą. Widzę tu pewną analogię z koniecznością istnienia boga dla wytłumaczenia rzeczywistości u wierzących. Z tym, że astronomowie posługują się metodą naukową...

Jak widzisz, w moich odpowiedziach skąpiłem słowa "fikcja". W moim rozumieniu, bozon Higgsa, ciemna energia, nie mówiąc już o czarnej dziurze są znacznie mniej fikcyjne niż życie pozaziemskie. Tak jest, gdyż nauka nie tylko postawiła takie hipotezy i zbiera dowody, ale i dlatego, że te postulowane byty wyjaśniają w jakimś stopniu rzeczywistość.
Kornel
Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Inteligencja
Nieuctwo do n-tej potęgi
Mówisz jakieś kompletne bzdury. Ty nie masz z nauką ZUPEŁNIE nic wspólnego.

> Komputer i matematyka to dwa różne pojęcia.
> Chyba sobie zdajesz z tego sprawę?

A do czego to się ma odnosić? CZy zdajesz sobie sprawę "o co mnie posądzasz"?
Czy wiesz o czym mówisz?

> Matematyka ma zastosowanie [...]

Ma. I co z tego? A w mózgu ludzkim, albo mózgu ośmiornicy ma?
A nóż ma zastosowanie do zarzynania kozła ofiarnego, by się go dało spalić ku
uciesze głupiego, samolubnego, okrutnego bożka. I co z tego?

> My liczymy w systemie dziesiętnym,
> chyba dlatego ,że mamy dziesięć palców.
> Gdybyśmy mieli 26 palców prawdopodobnie
> mielibyśmy też inny system ,nie dziesiętny.
> I nasza matematyka by nie istniała.

Nasza matematyka obejmuje wszystkie możliwe systemy liczenia. W Mezopotamii
stosowano nawet (zapisy z pisma klinowego) system sześćdziesiątkowy. Stąd się
do dziś używa jednostki zwanej kopą. Rok dzieli się na 12 miesięcy, a tuzinem i
mendlem posługujemy się nadal. Brytyjczycy mają inne wielokrotności dla swoich
podjednostek monetarnych, długości i wagi. Ty, Tesso, bredzisz... bo nie
rozumiesz ogólności świata matematyki. Nie rozumiesz tego, że prawo Pitagorasa
i Talesa są prawami, które wynikają z prostych definicji - płaszczyzny,
prostej, kąta, liczby naturalnej i rzeczywystej itd...

Czy zauważyłaś, że TO DZIEJE SIĘ SAMO? Zaistnienie definicji MUSI ZASKUTKOWAĆ
WSZYSTKIMI MOŻLIWYMI PRAWAMI Z NICH WYNIKAJĄCYMI. Ponadto, istnieją WSZYSTKIE
MOŻLIWE DEFINICJE (wewnątrz matematyki). To, czy jakiś człowiek je "odkryje"
jest nieistotne. Można je odkrywać wciąż na nowo, zapominać, a i tak one zawsze
są i jest WSZYSTKO, co z nich wynika, bo to, co wynika ZAWSZE JEST TAKIE SAMO.

ZAWSZE JEST, ZAWSZE BYŁO I ZAWSZE BĘDZIE TAKIE SAMO.

Jest jak Twój Bóg. Tylko, że bożki są wciąż nowe i każdy jest bzdurnie
absurdalny, a cała matematyka istnieje poza wszechświatami. I, ponieważ jest od
nich niezależna, więc TAM musimy szukać miejsca, w którym musi być nasz wielki
dom.

> Czy nie mówię prawdy?

B R E D Z I S Z. Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Koniec Swiata..............
szpadel:
> Pitagoras to starożytny matematyk,którego prawo jest podstawą współczesnej
> astronomi

To tak, jakby powiedzieć, że podstawą współczesnego samochodu są kierunkowskazy.
Oczywiście, że jest potrzebne, ale mechanika ruchów ciał niebieskich pozwalająca
policzyć ich tory zaczyna się od Keplera.

szpadel:
> 3.141 to stosunek obwodu do średnicy okręgu,o których to proporcjach wiedzieli
> starożytni

Wiedzieli w sposób przybliżony. W Starym Testamencie pi jest równe 3. Wg
Archimedesa pi jest 3 i 1/7, czyli 3.142857... . Do policzenia wartości pi nie
była potrzebna wiedza, tylko cyrkiel, sznurek i staranność. Autorom Starego
Testamentu tej staranności zabrakło.

Archimedes wiedział też, że powierzchnia kuli jest równa czterem kołom wielkim
tej kuli. Zagadka: jak on to policzył bez rachunku całkowego? Rozwiązanie jest
sprytne ale proste. I w ogóle nic nie pomaga w przewidywaniu ruchu komet, tak
samo jak prawo Pitagorasa i wartosc pi.

szpadel:
> Portugalczycy Chińczycy i Vikingowie nawigowali precyzyjnie po oceanach, bez
> teteskopów i kompasu.

Chińczycy znali kompas już na początku naszej ery. To nie była wskazówka
podparta igiełką tylko najczęściej zawieszona na sznurku figurka bożka z
wyciągniętą ręką tak namagnesowana, że ta ręka wskazywała stały kierunek.
Wikingowie miewali kontakty z Chińczykami i prawdopodobnie spotkali się z tym
urządzeniem. Portugalczycy w okresie ich głównych podróży odkrywczych
OCZYWIŚCIE znali kompas od dawna.

Astronomia była używana w nawigacji od niepamiętnych czasów. Istotne dla
nawigacji były obserwacje położenia Słońca i Gwiazdy Polarnej, pomocniczo
przydatne były też inne gwiazdy. Ale jeśli potrafisz nakreślić związek logiczny
między takimi obserwacjami a umiejętnością przewidzenia toru komety, której nie
widać, to nakreśl taki związek. Chodzi o związek LOGICZNY a nie o dosypanie
na stertę jeszcze tony różnych niepowiązanych faktów i fakcików z historii
techniki, nawigacji, Biblii lub wierzeń Daenikena.

- Stefan Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: matematyka


"Filip" <ast@2com.plwrote in message



Na gruncie okreslonych zalozen (aksjomatow), wszystkie twierdzenia
matematyczne sa wyznaczone jednoznacznie i niesprzecznie.


Tak jest.


Kazda teoria
posiada twierdzenia nie rozstrzygalne na gruncie danych aksjomatow. O
twierdzeniach takich zaklada sie ze sa prawdziwe lub ze sa falszywe i
buduje
(odkrywa) matematyke na uzupelnionej puli zalozen.


Dokladnie tak.


Przykladem moze byc chocby teoria mnogosci, ktora pod wspolna nazwa
przechowuje cala sterte roznych teorii mnogosci zbudowanych na roznych
aksjomatach. W szkole uczy sie tej najbardziej intuicyjnej, ale w
rzeczywistosci wszystkie te teorie sa rownoprawne.

Matematyka to nauka, ktora pod wspolna nazwa ukrywa mnostwo mniejszych
matematyk. Tak jak opisalem wyzej, kazdy moze stworzyc (a raczej po prostu
zebrac) swoj zestaw aksjomatow, ale to co z niego wynika jest juz
odkrywane!
Bo po ustaleniu aksjomatow, wszystkie twierdzenia tekiej teorii juz SA !
Teraz trzeba je tylko ODKRYC (wywnioskowac)!


Dokladnie tak.


Zakladajac ten sam zestaw zalozen, cala teoria bedzie zawsze taka sama,
niezaleznie czy w tej czy w innej galaktyce a parwdopodobnie nawet
wszechswiecie.


Otoz to.


Nie rozumiem na czym ma polegac wzglednosc tej teorii? Moze Rinaldo
chodzilo
o wzglednosc aksjomatow.


Chodzilo mi o podkreslenie wago aksjomatow. O to, ze nie mozna tak pohopnie
od nich abstrahowac i mowic o jakims prawie, jako o absolutnym. ZXapewne
wiesz, ze prawo Pitagorasa tez nie jest absolutne i sprawdza sie tylko w
okreslonej metryce, ktora wcale nie przystaje do metryki przestrzeni
fizycznej wszechswiata. (a raczej dostepnego nam Kosmosu).


Ale to nie ma wplywu na cala matematyke, bo tu
kazdy zestaw aksjomatow (byle niesprzeczny) traktowany jest tak samo.
Wszystkie "male matematyki" sa rownie ciekawe!


Zgadzam sie.
Te rozne male matematyki moga sie nawet doczegac nawet kiedys pelnej chwaly
intronizacji, tak jak bylo np. z grupami Liego. Najpierw bylo to "piekno
samo w sobie", taka sztuka dla sztuki, matematyka dla samej czystej
matematyki, potem zas okazalo sie, ze mozna opisywac czastki elementarne
(m.in. stany kwarkow) za pomoca wlasnie teorii grup.
Rinaldo
PS. Prosze nie nabijaj sie az tak z mojej wiedzy matematycznej, bo ja studia
konczylem w latach 70-tych, a ty mnie tu zawstydzasz. Ja juz polowe tego
wszystkiego co wkladali mi do glowy na studiach zapomnialem, bo wszedlem w
wiek w ktorym zaczyna sie skleroza. Procz tego matematyka rozwija sie stale.
Nie stoi przeciez w miejscu, jak niektorzy tutaj przypuszczaja.

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Reaktor na statku kosmicznym o v zbli. do c


... ale jak masz w naczyniu zrobionym z grafitu N-moli wodoru, to juz
jasne, o
jaka mase chodzi.


... dla ciebie jest jasne dla pana Pająka jest jasne ....ale dla takich
szaraków jak ja
nie jest jasne :-(

Powiedzmy sobie szczerze jaka jest prawda :

           Osoby biorace "na wiarę" wszystko co mówi im pan PROFESOR na
wykładzie
NIGDY ALE TO NIGDY nie znajdą błędów w tych podstawowych prawach
,definicjach.

DLACZEGO ???

       Bo NIGGGGGGGGDDDYYY BŁĘDÓW NIE BĘDĄ  TAM SZUKAĆ !!!
(raczej potwierdzenia tej zasady ,prawa )
    Łatwo to zauważyć .... chęć obalenia przezemnie PRAW DYNAMIKI NEWTONA
jest tu odbierana jak OBELGA DLA NAUKI !!!! :-(  ...to smutne ale na to
akurat
mamy tu mnóstwo dowodów ...cytatów.
   Większość wysyła mnie od razu na pl.rec.paranuki  itp.

DLACZEGO !!!

Dzieci w podstawówce powinny mieć zadania domowe typu:

Udowodnij w dowolny sposób że Newton się mylił .... to pobudza do myślenia
nawet najgorszych huliganów .... czesto w dzieciach typu (all anty) wręcz
rozpali
żyłekę naukową. Pomaga w byciu Kreatywnym.

na studiach pewnie takie zadania to normalka ... nie wiem ....ja skończyłem
tylko zawodówkę .... to co wiem po prostu wiem i NIGDY się tego nie uczyłem
Nawet pisać nie umiałem musiałem zrozumieć te wasze znaczki i obrazki ;-)
;-) ;-)

Niestety ...większość dyskutantów na tej grupie ma otwartą "ENCYKLOPEDIĘ
WIEM"
i sypie definicjami chcąc błysnąć mądrością.
Taką wiedzę (nawet bez używania encyklopedi" nazywamy WIEDZĄ ENCYKLOPEDYCZNĄ
:-(

.... i jest to BRAK WIEDZY niestety.

Dodam że aby zrozumieć STW nie potrzebna jest w ogóle wiedza MATEMATYCZNA
ASTRONOMICZNA i ect.  Wręcz przeciwnie .... ona przeszkadza ....nie pozwala
spojrzeć na problem od strony zupełnie innej...
Bardziej by pomogłoby pewnie przynajmniej 10 minut w stanie nieważkości 500
km na Ziemią ...

Uważam że nie da się zrozumieć STW czytając definicję i analizując wzory ...
trzeba
myśleć ....myśleć ...mysleć ..... i przeprowadzać W_Ł_A_S_N_E  doświadczenia
myślowe.
Lub jeszcze lepiej doświadczenia fizyczne ..... z tymi nieco gorzej (ja nie
mam bliźniaka ...ani rakiety ;-)

....dobra żartowałem ....to tylko takie moje przemyslenia ....zawsze taki
byłem
nawet symboli używałem własnych i na moich klasówkach zawsze musiała być
LEGENDA
bo np.  osie współżędnych nawywałem  "a" "b" "c" ..... SIła to u mnie było
"S"
itd itp .... ale nauczyciele przynajmniej nigdy nie oskarzyli mnie o
ściąganie z zeszytu.
Meczyłem się trochę ....bo większość praw fizyki musiałem ODKRYWAĆ
.......podczas
klasówek ... pamiętam jak odkryłem Prawo Pitagorasa liczac "kratki" na
kartce !!!
Skoczyłem na równe nogi i zawołałem pania od fizyki .....ona na to :
- Tomek przecież to Prawo Pitagorasa .... juz dawno to wymyslono ....
Pitagoras to wymyslił !!! :-)
 .... ale myśl dalej to moze cos nowego wymyslisz :-)

....tak było ....słowo !

Tomy M.

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Reaktor na statku kosmicznym o v zbli. do c
Poniżej jest ładny tekst Tomiego:
Pozwoliłem sobie go przetransportować na psp.
Bo taki szczeruśki
:-))

Odpisując z psp wytnijcie fizykę oni chcą tam mdleć we własnym sosie.

pozdry
ett
globtrotuar

----------------------------------------------------------------------------
------------


Użytkownik "Stanislaw Sidor" <sts_nos@uranos.eu.orgnapisał w
wiadomości

| ... ale jak masz w naczyniu zrobionym z grafitu N-moli wodoru, to juz
jasne, o
| jaka mase chodzi.

... dla ciebie jest jasne dla pana Pająka jest jasne ....ale dla takich
szaraków jak ja
nie jest jasne :-(

Powiedzmy sobie szczerze jaka jest prawda :

           Osoby biorace "na wiarę" wszystko co mówi im pan PROFESOR na
wykładzie
NIGDY ALE TO NIGDY nie znajdą błędów w tych podstawowych prawach
,definicjach.

DLACZEGO ???

       Bo NIGGGGGGGGDDDYYY BŁĘDÓW NIE BĘDĄ  TAM SZUKAĆ !!!
(raczej potwierdzenia tej zasady ,prawa )
    Łatwo to zauważyć .... chęć obalenia przezemnie PRAW DYNAMIKI NEWTONA
jest tu odbierana jak OBELGA DLA NAUKI !!!! :-(  ...to smutne ale na to
akurat
mamy tu mnóstwo dowodów ...cytatów.
   Większość wysyła mnie od razu na pl.rec.paranuki  itp.

DLACZEGO !!!

Dzieci w podstawówce powinny mieć zadania domowe typu:

Udowodnij w dowolny sposób że Newton się mylił .... to pobudza do myślenia
nawet najgorszych huliganów .... czesto w dzieciach typu (all anty) wręcz
rozpali
żyłekę naukową. Pomaga w byciu Kreatywnym.

na studiach pewnie takie zadania to normalka ... nie wiem ....ja
skończyłem
tylko zawodówkę .... to co wiem po prostu wiem i NIGDY się tego nie
uczyłem
Nawet pisać nie umiałem musiałem zrozumieć te wasze znaczki i obrazki ;-)
;-) ;-)

Niestety ...większość dyskutantów na tej grupie ma otwartą "ENCYKLOPEDIĘ
WIEM"
i sypie definicjami chcąc błysnąć mądrością.
Taką wiedzę (nawet bez używania encyklopedi" nazywamy WIEDZĄ
ENCYKLOPEDYCZNĄ
:-(

.... i jest to BRAK WIEDZY niestety.

Dodam że aby zrozumieć STW nie potrzebna jest w ogóle wiedza MATEMATYCZNA
ASTRONOMICZNA i ect.  Wręcz przeciwnie .... ona przeszkadza ....nie
pozwala
spojrzeć na problem od strony zupełnie innej...
Bardziej by pomogłoby pewnie przynajmniej 10 minut w stanie nieważkości
500
km na Ziemią ...

Uważam że nie da się zrozumieć STW czytając definicję i analizując wzory
...
trzeba
myśleć ....myśleć ...mysleć ..... i przeprowadzać W_Ł_A_S_N_E
doświadczenia
myślowe.
Lub jeszcze lepiej doświadczenia fizyczne ..... z tymi nieco gorzej (ja
nie
mam bliźniaka ...ani rakiety ;-)

....dobra żartowałem ....to tylko takie moje przemyslenia ....zawsze taki
byłem
nawet symboli używałem własnych i na moich klasówkach zawsze musiała być
LEGENDA
bo np.  osie współżędnych nawywałem  "a" "b" "c" ..... SIła to u mnie było
"S"
itd itp .... ale nauczyciele przynajmniej nigdy nie oskarzyli mnie o
ściąganie z zeszytu.
Meczyłem się trochę ....bo większość praw fizyki musiałem ODKRYWAĆ
.......podczas
klasówek ... pamiętam jak odkryłem Prawo Pitagorasa liczac "kratki" na
kartce !!!
Skoczyłem na równe nogi i zawołałem pania od fizyki .....ona na to :
- Tomek przecież to Prawo Pitagorasa .... juz dawno to wymyslono ....
Pitagoras to wymyslił !!! :-)
 .... ale myśl dalej to moze cos nowego wymyslisz :-)

....tak było ....słowo !

Tomy M.


Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Usta Kościoła
No sprobuje nie przypisywac Ci nie Twoich pogladow, choc po pierwsze sprawy nie
sa tak precyzyjne (jak sam piszesz, filozofia to nie fizyka) a po drugie, jak
juz mowilismy, to raczej monologi...

Dla mnie tez Popper nie jest "ostatnim slowem", ale lubie goscia nawet za (o
zgrozo) zdrowy rozsadek i brak odlotow rozumu.

A moja uwaga jest taka: w zasadzie filozofia interesuje mnie o tyle, o ile moge
w niej znalezc cos interesujacego dla mnie lub potwierdzajacego to co sobie juz
mysle. Nie interesuja mnie zanadto nadmierne "odloty rozumu", nie jestem uczniem
zadnej "szkoly filozoficznej" ani nie zamierzam czytac setek liter
"wolnosciowych" filozofow, aby ich "zrozumiec", wiec nie licz na to, ze bede
rozmawial na poziomie ustalonym przez Marksow, Sartrow, Chomskich (Ty wiesz
lepiej jacy to jeszcze wybitni "wolnosciowcy" sa), ani ze bede uzywal pojec z
ich "szkol".

Niestety szczegolnie nie interesuja mnie proby sprowadzenia kultury, problemow
itp. na poziom jezyka i rozbeblywanie jak to jezyk determinuje to, wplywa na
tamto, kultura jest mowa itp. (nie twierdze, ze jestes zapalonym lingwista, ale
tak na wszelki wypadek).

Ja sobie dziele swiat 2 i 3 calkiem sprawnie, wiec dla mnie nic nie widac na
temat trudnosci z podzialem. To po prostu roznica pogladow - Ty uwazasz, ze
swiata 3 nie ma, ja uwazam, ze jest (i jest obiektywny a nie "intersubiektywny"
- prawo Pitagorasa istnieje nawet jesli nikt o nim nie wie) - i tyle. Podobnie
istnieje wiele innych obiektywnych rzeczy (jak prawda, ktora nie jest
subiektywna ani "intersubiektywna").

Oczywiscie, ze interakcje miedzy swiatami istnieja i nie przecze istnieniu
swiata 2. Oczywiscie, ze sa interpretacje roznych rzeczy. Kazdy sobie
interpretuje, czasem wlasciwie a czasem nie. Jak z tego ma wynikac, ze
obiektywny swiat 3 nie istnieje, nie wiem.

Niestety sa obiektywnie rzeczy absolutne, nawet jesli sie komus wyinterpretuje
inaczej. Interpretacja interpretacji nierowna i do tego, aby przyjac kazda
interpretacje za rownoprawna, nie zdolasz mnie przekonac.

Jestem sie z stanie zgodzic, ze czlowiek sie zmienia (wlacznie z pogladami), co
jest oczywiste. Jestem w stanie przyznac, ze ja sie tez zmieniam, bo to jest
oczywiste - do pewnego stopnia - zauwaz, ze "do pewnego stopnia" jest sprawa
zasadnicza.

Nikt nie jest bezgranicznie "otwarty" na inne poglady i plywajacy jak snieta
ryba w morzu miotana falami - nikt, kto sobie w ogole cos kiedys swiadomie
wyinterpretowal - ani ja ani Ty. Oczywiscie istnieje grupa ludzi otumanionych
przez "wolnosciowcow", ktorzy brak swoich interpretacji lub ich zmiane z
czestotliwoscia 10 razy dziennie uwazaja za cnote "tolerancji", "wolnosci" i
czego tam jeszcze. To ci, co kazdemu (i nikomu) przyznaja racje, dla ktorych
kazdy poglad jest "interesujacy", "wzbogacajacy", "inspirujacy" itp. (o ile
oczywiscie nie narusza obowiazujacych "praw podstawowych", z ktorych istnienia
nie zdaja sobie sprawy, a ktore nie sa bynajmniej ich interpretacja - a w ogole
to nie istnieja). Ja tak nie uwazam - otwarcie twierdze, ze duza czesc
wspolczesnej, tej zdominowanej przez "mysl" lewicowa, kultury to jest bzdura i
belkot.

Prawde rzeklszy nie interesuje mnie nadmiernie "motywacja religii". Sadze o
niej, ze u roznych ludzi jest rozna - jest wiele drog do Boga, np. rozum, wedlug
"oswieceniowych wolnosciowcow" prowadzacy nieuchronnie do antyreligii, nie
wiedziec czemu. No coz, jakie swiatlo, taki obraz (ci parajacy sie fotografia
tez to wiedza).

Interesuje mnie za to Twoj schizofreniczny obraz czlowieka "wolnego" w swiecie.

Prosze, wyjasnij mi nastepujace sprawy, prosto i jasno bez uciekania sie do
tracajacych tylko temat wykladow filozoficznych.

Jesli zadnej ze swoich interpretacji nie uwazasz za absolutna i jestes w
nieustannym dialogu ze wszystkim, co ma choc troche do niego checi i na drzewo
nie ucieka oraz jestes w ciaglej gotowosci do zmian nawet swoich "basic
premises" (ja oczywiscie nie wierze, ze tak jest, ale Ty tak twierdzisz):

- w jaki sposob uwazasz, ze prawa czlowieka sa niepodwazalnym fundamentem

- co znaczy :) po stwierdzeniu "znow cos bezwzglednego u relatywisty" - ze nie
jest to wcale nic bezwzglednego, nie jestes relatywista czy jeszcze cos innego

- to co mnie nurtuje i na co zaden lewicowy relatywista nie dal mi zrozumialej,
prostej i jasnej odpowiedzi - skad u relatywisty i subiektywnego "wolnosciowca"
oburzenie na Adolfa Hitlera, ktory, jak juz pisalem, w sposob doskonale
subiektywny realizowal swa subiektywna wolnosc, a o ktorym wiem, ze budzi wsrod
"wolnosciowcow" zgroze, a ja nie rozumiem dlaczego

DonQ
Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Prawa fizyczne-projekt czy przypadek?
vacia napisała:
> Moim zdaniem Pitagoras zajmował się trójkątami prostokątnymi i metoda prób i
> błędów, sformuował prawo o zależnościach między bokami, on je tylko odkrył
> i zwerbalizował ale go nie stworzył.

Vaciu, wyobraź sobie na chwilę, że Bóg nie istnieje. Czy trójkąty to zauważą?
Czy każdy trójkąt prostokątny, który sobie narysujesz, szybko pyta Pana Boga,
jakie powinien mieć pole, i potem błyskawicznie takie ma? Czy prawo Pitagorasa
(który notabene nie wierzył w prawdziwość Biblii) w jakikolwiek sposób odnosi
się do Stwórcy? Tylko w umyśle wierzących wszystko musi się zawsze kojarzyć z
Bogiem. Natomiast matematykę, fizykę czy biologię uprawia się najlepiej i
najskuteczniej bez jakichkolwiek odwołań do woli Bożej. Nawet wierzący naukowcy
(którzy wierzą, bo tak ich wychowano, dobrze się czują w kościele/aśramie
buddyjskim/synagodze itp., bo ich to wycisza, albo dlatego, że odnajdują w
religii jakieś motywacje etyczne) nie mieszają Boga do wyjaśnień ze swojej
dziedziny (podobnie jak inżynierowie, chcąc, żeby dom się nie zawalił, muszą
wszystko policzyć świeckimi równaniami, zamiast się modlić o to, itp.).

> Ale fakt ,że w ogródku jest mokro choć nie przesądza,że jest to spowodowane
> deszczem to jednak sugeruje ,że jest to bardzo prawdopodobne.

To zależy. Jeśli mieszkałabyś w Kuwejcie albo w Newadzie, zakładałabyś, że
bardziej prawdopodobną przyczyną mokrego egródka jest uruchomienie zraszacza.
To z DOŚWIADCZENIA (obserwacji empirycznej) wiemy, jaka w danej sytuacji
interpretacja przyczynowo-skutkowa jest bardziej prawdopodobna.

> Jeśli taką samą wartość ma "argument z celowości" to ma też dużą warość, jest
> poważną presłanką,że istnieje Bóg ,celowy Stwórca.

W tym przypadku nie mamy ANI JEDNEJ EMPIRYCZNEJ OBSERWACJI działania Stwórcy (na
gorącym uczynku stwarzania), natomiast mamy dobre wyjaśnienia obywające się bez
Niego (cały dorobek współczesnych nauk przyrodniczych) - choćby ów deszcz -
biblijni autorzy wierzyli w osobistą ingerencję Bogą i aniołów otwierających
upusty w sklepieniu niebieskim (którego stworzenie zajęło aż 1/6 całego procesu
stwarzania wszechświata). Dziś wiemy, że nie ma ani żadnego sklepienia, ani
upustów obsługiwanych przez anioły (ani zapewne samych aniołów - przynajmniej
działających w świecie materialnym, np. jako napęd planet, co postulował jeszcze
Św. Tomasz). Deszcz wyjaśniamy cyklem parowania i skraplania wody. I nie wydaje
się on podlegać miłosiernemu Bogu - czasem miliony dzieci giną z powodu suszy,
czasem dorobek całego życia pobożnych ludzi porywają powodzie, i wszystko
wskazuje, że działają tu bezduszne, losowe procesy przyrodnicze.

> A to co jest w tym argumencie jest brakiem my uzupełniamy wiarą a ta już nie
> podlega dyskusji :-)

Kiedy cały ten "argument" jest tylko wyrazem wiary. Dopatrujesz się "drugiego
dna" rzeczywistości, bo tak nauczylła Cię Twoja religia, po czym te domniemania
("Prawodawca" praw przyrody itp.) traktujesz jako argumenty na rzecz swojego
stanowiska. To tak, jakbym powiedział: cały świat działa dzięki Wielkiemu
Potworowi Spagetti, który swą niewidzialną kluskową macką wszystko porusza. A
skoro tak, to musi istnieć Wielki Potwór Spagetti i tylko zaślepieni
niedowiarkowie nie chcą tego przyznać. Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Wzór na optymalną wysokość obcasów :D
Wzór na optymalną wysokość obcasów :D
Buty na wysokim obcasie to prawdziwe wyzwanie dla wielu kobiet. Jaką
wysokość obcasów powinny mieć buty, by można było wygodnie w nich
chodzić? Odpowiedź na to obuwniczed pytanie znaleźli naukowcy z
Instytutu Fizyki w Londynie. Opracowali oni wzór na bezpieczną
wysokość obcasów. Wzór ten, na podstawie rozmiaru stopy, pozwala
wyliczyć jaką maksymalną dopuszczalną wysokość obcasów mogą mieć
buty, w których możesz wyjść bez ryzyka wywrócenia się a nawet
tragicznej śmierci.

Wzór wygląda następująco:


h = Q (12 + 3s / 8)


gdzie:
h – maksymalna wysokość obcasa,
Q – współczynnik socjologiczny mogący przybierać wartość od 0 do 1,
S – rozmiar stopy (damska numeracja angielska).

Jak zapewnia prowadzący badania dr Paul Stevenson z Uniwersytetu w
Surrey, wzór jest bardzo prosty i wykorzystuje prawo Pitagorasa.
Zastosowanie tego prawa do butów pozwala określić, na jaką wysokość
można podnieść piętę nad poziom ziemi.

Jak widać, kluczowy we wzorze jest tajemnicy współczynnik Q,
określany przez Stevensona współczynnikiem socjologicznym. Ten
kluczowy współczynnik odzwierciedla fakt, że kobiety kupują buty nie
tylko i wyłącznie dla wygody, ale także dla uzyskania lepszego
wyglądu jak i osiągnięcia innych celów np. towarzyskich. Jak na
prawdziwego naukowca przystało, dr Stevenson podaje także w jaki
sposób wyznaczyć wartość współczynnika Q:


Q = [ p (y + 9) L ] / [ (t + 1) (A + 1) (y + 10) (L + £20) ]


gdzie:
p – prawdopodobieństwo, że buty na obcasie zwiększą atrakcyjność i
zwrócą na nas uwagę (liczba z przedziału <0, 1>, gdzie 1 odpowiada
wooow!, a 0 odpowiada bamboszom,
y – ilość lat doświadczenia w chodzeniu w butach na wysokim obcasie.
Początkujący powinni nosić niski obcas, zaawansowani – mogą wysoki),
L – koszt obuwia w funtach. To oczywiste, że im but droższy, tym
może mieć wyższy obcas, a i tak go założymy,
t – liczba miesięcy, jaka upłynęła od chwili, gdy dany fason obuwia
był na topie (0 – szczyt mody!). W końcu trzeba cierpieć dla sztuki,
a jeśli buty są strasznie modne, należy być gotowym do poświęceń,
A – ilość spożytych jednostek alkoholu. Jeśli przewidujesz spożycie
dużej ilości alkoholu, wybierz trochę niższe buty z uwagi na
osłabioną koordynację ruchów,


Przykład

Carrie Bradshaw, doświadczona w noszeniu wysokich obcasów
(przyjmijmy 5 lat doświadczenia), w najmodniejszych butach od top-
designera jest w stanie na trzeźwo chodzić w obcasach 12,5 cm (s =
6, p = 1, y = 5, L = £300, t = 0, A = 0, stą Q = 0,88, h = 12,54
cm). Jednak przy przedawkowaniu drinków (załóżmy 6 jednostek),
powinna zadowolić się butami na obcasie nie wyższym niż 2 cm (j.w.,
z tym że A = 6, więc Q = 0,15, h = 2,01).

Na podstawie: physics.iop.org


Źródło: www.crossdressing.pl/main.php?
lv3_id=300&lv1_id=2&lv2_id=29&lang=pl


I co wy na to dziewczyny? Mnie rozwala wspolczynnik
socjologiczny :D "wooow!"

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Inteligencja
grgkh napisał:

> Mówisz jakieś kompletne bzdury. Ty nie masz z nauką ZUPEŁNIE nic wspólnego.
>
Być może z twoją nauką nie.

> > Komputer i matematyka to dwa różne pojęcia.
> > Chyba sobie zdajesz z tego sprawę?
>
> A do czego to się ma odnosić? CZy zdajesz sobie sprawę "o co mnie posądzasz"?
> Czy wiesz o czym mówisz?

Jeszcze nie pamiętasz o czym rozmawiamy?Ty twierdzisz,że informacja istnieje
poza wszechświatem materialnym ,istniała zawsze w postaci macierzy.Ja ci
tłumaczę,że macierz to pojęcie matematyczne powstałe w umyśle ludzi.
>
> > Matematyka ma zastosowanie [...]
>
> Ma. I co z tego? A w mózgu ludzkim, albo mózgu ośmiornicy ma?
> A nóż ma zastosowanie do zarzynania kozła ofiarnego, by się go dało spalić ku
> uciesze głupiego, samolubnego, okrutnego bożka. I co z tego?

Cz ktoś cię skrzywdził,że jesteś pełen nienawiści?
>
> > My liczymy w systemie dziesiętnym,
> > chyba dlatego ,że mamy dziesięć palców.
> > Gdybyśmy mieli 26 palców prawdopodobnie
> > mielibyśmy też inny system ,nie dziesiętny.
> > I nasza matematyka by nie istniała.

Niezbyt dobrze mnie zrozumiałeś ja miałam na myśli systemy liczb.Poczytaj coś o
tym.
www.programuj.com/artykuly/rozne/sysliczb.php
>
> Nasza matematyka obejmuje wszystkie możliwe systemy liczenia. W Mezopotamii
> stosowano nawet (zapisy z pisma klinowego) system sześćdziesiątkowy. Stąd się
> do dziś używa jednostki zwanej kopą. Rok dzieli się na 12 miesięcy, a tuzinem
i
>
> mendlem posługujemy się nadal. Brytyjczycy mają inne wielokrotności dla
swoich
> podjednostek monetarnych, długości i wagi. Ty, Tesso, bredzisz... bo nie
> rozumiesz ogólności świata matematyki.

To samo mogłabym powiedzieć o tobie.To zdumiewające!

Nie rozumiesz tego, że prawo Pitagorasa
> i Talesa są prawami, które wynikają z prostych definicji - płaszczyzny,
> prostej, kąta, liczby naturalnej i rzeczywystej itd...

Tak na płaszczyżnie euklidesowej to prawo obowiązuje,ale są też inne
przestrzenie.Jest przestrzeń nieeuklidesowa.
W książce Richarda P.Feynmana "Feynmana wykłady z fizyki"tII cz.2 na stronie 411
jest temat "Geometria czasoprzestrzeni".Nasza przestrzeń jest zakrzywiona.Tak
wynika z teorii względności."Przestrzenią zakrzywioną nazwiemy więc taką
przestrzeńw której wystąpi jeden z następujących rodzajów odstępstw
geometrycznych:suma kątów w trójkącie różni się od 180 stopni,stosunek obwodu
okręgu i liczby 2 pi nie jest równy promieniowi ....."
Co ty na to?
>
> Czy zauważyłaś, że TO DZIEJE SIĘ SAMO? Zaistnienie definicji MUSI ZASKUTKOWAĆ
> WSZYSTKIMI MOŻLIWYMI PRAWAMI Z NICH WYNIKAJĄCYMI. Ponadto, istnieją WSZYSTKIE
> MOŻLIWE DEFINICJE (wewnątrz matematyki). To, czy jakiś człowiek je "odkryje"
> jest nieistotne. Można je odkrywać wciąż na nowo, zapominać, a i tak one
zawsze
>
> są i jest WSZYSTKO, co z nich wynika, bo to, co wynika ZAWSZE JEST TAKIE SAMO.
>
> ZAWSZE JEST, ZAWSZE BYŁO I ZAWSZE BĘDZIE TAKIE SAMO.

Nie zawsze
>
> Jest jak Twój Bóg. Tylko, że bożki są wciąż nowe i każdy jest bzdurnie
> absurdalny, a cała matematyka istnieje poza wszechświatami. I, ponieważ jest

Bożków jest dużo ale tylko jeden Bóg prawdziwy.
>
> nich niezależna, więc TAM musimy szukać miejsca, w którym musi być nasz
wielki
> dom.
>
> > Czy nie mówię prawdy?
>
> B R E D Z I S Z.
Z twojej strony jest brak zrozumienia,niestety


Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Zabrać bogatemu
Nie będę opisywał twoich przymiotów, bo musiałbym - chcąc nie chcąc -
użyć słów, któych użyć nie powinienem. W gruncie rzeczy żal mi
ciebie biedny niedouczony człowieku, który popisujesz się tylko
pyszałkowatością, tupetem i bezczelnością.
Nie mam ochoty ani potrzeby prostować twoich żałosnych przekonań ani
prymitywnych pożalsięboże wniosków (jak zna przepisy, znaczy się
urzędniczyna, ha ha), sprostuje ci je samo życie wraz z upływem lat,
których na razie niezbyt wiele przeżyłeś.
Pokażę ci za to (gratis) parę przykładów tego jak marny z ciebie
polemista, pomimo, że uważasz się zapewne za tuza internetu i nie
tylko.
1. > To moze daj jeszcze przyklad z ludzmi z lat 50tych ?
Co to za zarzut merytoryczny? W czym taki przykład byłby gorszy
jeśli ilustrowałby dowodzonej tezy? Po prostu "nie podchodzi ci", bo
w swojej bezczelności młodego, rozbuchanego bysiorka uważasz, że te
stare pierdoły z lat 50. to śmieci na wymarciu i w ogóle nie warto
brać ich pod uwagę. Liczycie się tylko wy, młode byczki odkarmione i
wyedukowane (ty akurat słabo) za pieniądze tych staruchów, którzy
powinni już zejść pod ziemię. Poczekaj jeszcze ze 20-30 lat, a
zmienisz nieco optykę. Na razie robisz błąd w dyskusji wykazując
pogardę wobec osób starszych zamiast rzeczowo argumentować.
2. > ale fajnie jest szukac wyjatku - tylko zapomniales ze wyjatek
> potwierdza regule.
Nie szukałem żadnego wyjątku. Fakt, że każdy ma inną rentę, bo co
człowiek to inne parametry (wskaźnik WWPW, staż), jest NORMĄ,
STANDARDEM, sytuacją typową, a nie żadnym wyjątkiem. Wyjątkiem jest
jeśli trafią się dwie renty w takiej samej wysokości.
Również "mniejszościową" jest grupa rencistów, którzy mają wskaźnik
limitowany, zredukowany do 250%. Znaczna większość pracowników nie
przekracza 2,5 średniej krajowej i ma renty w róznej wysokości już z
tytułu samego wskaźnika WWPW.
Powiedzenie: "wyjątek potwierdza regułę" jest powiedzeniem
żartobliwym, znamionującym przekorę, ponieważ w rzeczywistości teza
taka jest nieprawdziwa; wyjątek regułę obala. Jest to jedna
z "najtwardszych" zasad nauki (jeśli znalazłbyś choć jeden przypadek
trójkąta prostokątnego, w którym suma kwadratów przyprostokątnych
nie byłaby równa kwadratowi przeciwprostokątnej, to obaliłbyś w ten
sposób regułe (prawo) Pitagorasa), dlatego przytaczanie powiedzenia
jako argumentu rozumianego dosłownie jest tylko świadectwem nieuctwa
lub braku zdolności retorycznych.
3. > Buhehe ja wiem ze jestes dobry w definicjach ZuS-u urzedniczyno
> (a moze biurwo), zwlaszcza dobrzy jestescie w lapaniu za slowka.
Jestem dobry nie tylko w definicjach i nie tylko ZUS-u, choć
urzędnikiem nie byłem nigdy w życiu nawet przez 5 minut. Dobrze
wykształcony człowiek z bogatym doświadczeniem życiowym ma wręcz
obowiązek znać wiele definicji lub wiedzieć gdzie ich szukać,
błyskotliwie kojarzyć fakty (co nazywane bywa inteligencją) i szybko
znajdować odpowiednie informacje. Również tzw. "łapanie za słówka"
to banał, bezsilne żalenie się i usprawiedliwianie własnego
nieuctwa, niechlujstwa i nieporadności językowej. (Zresztą, kiedy
wskazałem ci błąd nie chodziło mi o samo "przejęzyczenie", a o
meritum; renty jednak są różne, nawet u tych, którzy mają
niesprawiedliwie (według mnie) ujednolicony wskaźnik; różnicuje je
silny element składowy renty jakim jest staż pracy)
4. > Tylko wiesz taka "wiedze" mozna przyswoic w kilka tygodni, wiec
> epatowanie "wiedza" jest smieszne bo w zestawieniu z frustracja
> jaka tu wylewasz ta "wiedza" dokladnie przelewa sie na
> wynagrodzenie.
Niestety, chłopcze, wiedzy którą ja mam na myśli i którą należałoby
posiadać aby skutecznie polemizować, nie przyswoisz bynajmniej w
kilka tygodni, potrzebne są na to lata, no i odpowiednie
predyspozycje, zdolności percepcyjne. Rzekoma frustracja to tylko
twoja prymitywna, nieuzasadniona supozycja, warunkowana najprostszym
skojarzeniem. Postaraj się myśleć mniej linearnie; ani drogowskaz
nie kroczy drogą, która wskazuje, ani trener nie musi umieć strzelać
goli lepiej od swojego zawodnika.
5. > Jak sie czyta takie "brednie" o "spolecznej sprawiedliwosci"
> czytaj "malo robie malo wiem malo umiem ale dostac powinienem tyle
> co inni" to noz sie w kieszeni otwiera. Juz w innym watku
> zapytalem, co robisz zeby cos zmienic ? Nic ? Ale uwazasz ze
> powinno byc po rowno
I znów demonstrujesz swoje prostactwo rozumiejąc ideę
sprawiedliwości społecznej jako zasadę "po równo", w dodatku
przypisując mi takie mniemanie. Otóż, sprawiedliwość społeczna to
wielowątkowa zasada, na którą nie ma prostego "przepisu" i
zbanalizowanej definicji. Najogólniej biorąc jest to łagodzenie
rażących dysproporcji i wyrównywanie szans poprzez wspieranie
obiektywnie upośledzonych społecznie i ekonomicznie. Tak, jak w
rajdach samochodowych stosuje się przelicznik aby samochody z
mniejszymi silnikami mogły rywalizować z większymi, po to żeby rolę
odgrywały umiejętności kierowców, a nie cechy maszyny.
Ja osobiście nie muszę nic zmieniać, więc twoje nalegania w tym
kierunku są zupełnie chybione. Przypuszczam, że będąc na moim
miejscu, nie myślałbyś nawet o zmianie lecz obronie status quo. I
tym się właśnie różnimy. Nie mając interesu w żadnych zmianach widzę
jednak powody, dla których niektóre rzeczy należałoby zmienić ze
względów humanitarnych oraz ogólnospołecznych.
Mam nadzieję, że i ty zyskasz kiedyś taką perspektywę, z której
sprawy wydające ci się obecnie jednoznaczne i bezdyskusyjne ujrzysz
w pełniejszej postaci. No, chyba że jesteś całkowicie odporny na
wiedzę oraz pozbawiony wyobraźni i wrażliwości. Ale tak źle ci nie
życzę. Przeglądaj resztę wypowiedzi

 

 


 

 
Copyright 2003. Opowieści-erotyka