Prawo konsumenta
 
 

Podobne

 
    
 

 

 

 

Widzisz odpowiedzi znalezione dla zapytania: Prawo konsumenta





Temat: Naprawde wazne: Prawo konsumenta - Belgia
Prawo konsumenta - Belgia
www.test-achats.be/map/show/16252/src/236311.htm
Test achats
Rue de Hollande 13
1060 Bruxelles Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: .......................Empik!.... ................
Nieprawda. Zong! Ujawniłaś wadę ukrytą. Idziesz z paragonem i wymieniasz. Takie
jest prawo konsumenta.

P.S. Wada musi być po stronie producenta, nie może wyglądać na slady powstałe
poza terenem producenta.

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: PROSZĘ O PODPOWIEDŹ ---- ZWROT TOWARU
Towar można reklamować,zwrot towaru i zwrot gotówki za towar to dobra wola
sprzedawcy.Proszę poczytać prawo konsumenta.Pozdrawiam. Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Darmowej porady prawnej potrzebuję...
Darmowej porady prawnej potrzebuję...
Zakres:
1. prawo pracy,
2. prawo konsumenta lub jakby się nawywało chodzi o reklamację usługi i podejścia do klienta

nie wyrobię w końcu z nerwów :(

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: BiuBiu-2
Ciri1971
Hmmm, zmartwiłaś mnie :(
Odsyłaj z reklamacją - dostaniesz nową - święte prawo konsumenta : )

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: prawo konsumenta
dopisuje tego portalu prawo konsumenta pomoc mi udzieliła jestem im wdzwięczny
ZŁOTE SERDUSZKo dla pracowników za pomoc do kogo my biedoki byśmy poszli Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Pomoc w rostrzygnięciu reklamacji!!
Pomoc w rostrzygnięciu reklamacji!!
Proszę o pomoc w rozstrzygnięciu reklamacji. Poniżej mały opis sprawy:
Wózek został zakupiony 11.04.2009 w sklepiew Zabrzu
Pierwszy raz wózek trafił do reklamacji około 3 tygodni po zakupie. Naprawa
obejmowała oparcie wózka, rączki (nadmierny luz) oraz niedokładne zszycie
elementów budki itd. Reklamacja została rozpatrzona pomyślnie ale przekroczyła
termin 14 dni. Po przekroczeniu 14 dni dzwoniłem do właściciela sklepu i
przeprowadziłem rozmowę na temat zwrotu pieniędzy ponieważ termin reklamacji
został przekroczony. Właściciel mnie poinformował ze on robi tylko przysługę
producentowi ze przyjmuje wózek do reklamacji bo on jest tylko
pośrednikiem(właściciel sklepu).Kolejna reklamacja obejmowała piszczenie
kółek, oderwanie się nitu mocującego siedzisko wózka. Producent stwierdził iż,
piszczenie kółek nie podlega reklamacji a siedzisko zostało naprawione.
Ostatnia reklamacja była dnia 26.11.2009 w wózku popsuł się mechanizm
składania wózka .Towar został przyjęty a na zgłoszeniu reklamacyjnym sam
pracownik zaznaczył zwrot pieniędzy, ja też tak sugerowałem. Po 14 dniach
roboczych nie otrzymałem żadnego telefonu z informacją, więc sam zadzwoniłem.
I od pracownika (prawdopodobnie siostry właściciela) usłyszałem iż w książce
gwarancyjnej producent zastrzega sobie czas naprawy 21 dni roboczych.
Książeczki gwarancyjnej nie posiadam gdyż zatrzymał sklep podczas pierwszej
reklamacji i nie oddał jej. Dodam iż przez okres wakacyjny wózek przebywał w
reklamacji co stwarzało dla nas wielką niedogodność nie było jak z dzieckiem
10 miesięcznym wyjść na spacer. W wózku nie da się dziecka uspać (nadal
piszczą kółka dokładnie tylne lewe). Z tego co jedna z pracownic powiedziała
sklep zakupił 4 sztuki tych wózków i wszystkie ciągle są w reklamacji. Jak
mówi się w sklepie o wózku „4-baby” model Evo na twarzach pracowników pojawia
się dziwny uśmiech. Wózek zagraża bezpieczeństwu mego dziecka ponieważ
mechanizm składania rozleciał się podczas spaceru z dzieckiem. Sklep nie
zaproponował żadnego wózka zastępczego na okres naprawy. 23.12.2009 pracownik
sklepu (prawdopodobnie siostra właściciela) poinformowała mnie telefonicznie
ze wózek został naprawiony( tylko mechanizm składania) i nie mogę żądać
nowego wózka lub zwrotu pieniędzy bo nie mam takiego prawa. Wtedy powiedziałem
jej że prawo konsumenta jest inne a sprzedawca powiedział że mogę się zwrócić
do Rzecznika Praw Konsumenta.

Za pomoc z góry dziękuje:)

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: błędna definicja korupcji
prawa konsumenckie w praktyce nie istnieją
unsatisfied6 napisał:

> unsatisfied6 napisał:
>
> > mylady1 napisał:
> >
> > > Obserwuje to co sie dzieje w miescie od paru miesiecy - to istny za
> lew
> > > koprupcji.... To juz nie wkurza, to zalamuje i zobojetnia
> >
> > pójdziesz do sklepu i zobaczysz tą korupcję - to są szczyty .
> > kupiłem tuńczyka - od kilku tygodni taki sam - zepsuty , a na
> > wieczku termin przydatnosci do spożycia do 2007 roku . ktoś
> > nie odnosi , bo to przecież tylko kilka złotych , ktoś inny
> > nie wyczuje i to zje .
> >
> > kupiłem twarożek - świeża dostawa , termin przydatnosci do spozycia
> > ( nie pamiętam ) wskazuje , że świeży - otwieram a twarozek śmierdzi .
> > z trzema następnymi ( też świeżej dostawy ) to samo .
> >
> > poszedłem do inego sklepu - twarożek z wodą - ile wody , nie mam
> > wagi żeby zważyć .
> >
> >
>
> dzisiaj rano kupiłem biała bydgoską ( cienką , bo gruba farbowana ) -
> qu..!!!! zjdłem to świństwo i teraz boli mnie brzuch - ostro przyprawiona
> i dzieci nie zjadły a ja nie wyczułem , że to stare . zapłaciłem za
> to by się lekko podtruć - pójdę do sklepu i zażądam zwrotu a ich towar
> im wysram na ladę .
>
>
>

decyzje władzy nie biorą pod uwagę opinii konsumenta a tylko lobbystów -
to , że ja mogę ewentualnie wysr.. zepsutą kiełbasę na ladę i zażądać zwrotu to
moje jedyne prawo .

klient może zwrócić zepsuty towar - to bzdura a nie prawo konsumenta .
sprzedawca może praktykować nieczciwe praktyki niepełnowartościowego
towaru bez żadnych konsekwencji - a ja jako konsument muszę fatygować
się z powrotem do sklepu , by mi zwrócił koszty . mogę się podtruć
jego towarem i on za to żadnych konsekwencji nie poniesie .

dla mnie , to konsekwncje korupcji - prawa obywatelskie/klienta nie są
respektowane a przywilejami się cieszą nieuczciwi sprzedawcy , dostają
wyższą marżę i skoro niewartościowe lub o zaniżonej wartości produkty
sprzedają , znaczy że im się ten proceder opłaca - mi się faktcznie nie
oplaca latać po sklepach i składać reklamację - wcale to nie skutkuje
na wstrzymanie tego procederu a dla mnie to żadna korzyść a strata czasu .


Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: ZAPRASZAMY
Wie... Pan Panie Prezesie. Takie teksty to ja Panu moge opisać na temat całek i
różniczek (Mając do dyspozycji literaturę i Internet) Wyliczyłam, że opowiedź
Pana na moje zapytanie trwa średnio 10,5 godziny. (Twierzdzi Pan, że jest Pan
często dostępny na Int.)Co za tym idzie... Ma Pan bardzo dużo czasu na to, aby
przygotować sobie stosowną wiązkę - dość wyimaginowaną i przesiąkniętą
pomieszaniem z poplątaniem podstawowych faktów. Owszem to w kosekwencji może
prowadzić do dezorientacji: zawykłego laika, który zamierza podjąć kurs. On
postrzega fakty bardzo pobierznie - i każde słowo niezrozumiałe wypowiedziane
przez fachofca satje się dla niego czymś intersującym.
Może nie dla tego, że rząd jest nie douczony - tylko on sam. (Nie wywyższając
Rządu)Każdy człowiek, który ma chęć podjąć pewną naukę i wyzwanie ma prawo
dowiedzieć się o tym wcześniej np. za pośrednictwem Mediów - i wtedy podjąć
decyzję. Ma do tego zasadnicze "prawo konsumenta" a rola mediów jest zasadnicza.

Nie wiem czy Pan sie orientuje, ale w tej chwili w Mediach istotną rolę
odgrywa: ochrona kosumenta, lub kwestia człoweika pokszywdzonego przez życie
(przez rząd, administrację, sądy).
I tym media się będą mocno interesować

Jak się złoży kilka faktów, to zaproszę Pana do studia, "Polsat" czy "TVN",
oczywiście interwencyjnego i wtedy z przyjemnością sie Panu przedstawię.

Z poważaniem ! Czekam Na dostępność GG - od tej pory godź.(00:14) od 3 godzin
nie mogę nawiązać kontaktu z Panem.... mój nr. GG 2605307- Czekam...
Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Jak podejść do takiego problemu???
Jak podejść do takiego problemu???
Dwa tyg. temu kupiłem Samochód z 2002 roku. W momencie odbioru wszystko było
OK!. Samochód był sprowadzony z Francji (kupiłem go od człowieka który
samochody sprowadza). Samochód był lekko uszkodzony z lewej strony -
właściciel wszystko pięknie naprawił. Od momentu kupna przejechałem
samochodem ok 800km i zaczęły się problemy. Dokładnie przedwczoraj silnik
nagle zaczął przerywać i zgasł. Zapala i gaśnie. Po wizycie w autoryzowanym
serwisie okazuje się że jest uszkodzona pompa wtryskowa (która kosztuje w
serwisie ok 15kPLN - nowa). W momencie wizyty w serwisie oprócz kodów błędów
wskazujących na uszkodzenie pompy wtryskowej zobaczyliśmy (ja i właściciel od
którego kupiłem samochód)że był rozbierany moduł sterujący pompą wtryskową
(moduł zalany fabrycznie i nierozbieralny), który został pospinany opaskami i
tak pozostawiony. Nie znam dokładnej diagnozy (nie jesteśmy jeszcze do końca
pewni czy konieczna będzie wymiana pompy czy nie) ale chcę uprzedzić fakty i
zapytać jak mam postąpić z człowiekiem od którego kupiłem samochód. Nie mam
zamiaru płacić 15kPLN na nową pompę z własnej kieszeni.

Dodam że samochód kupiłem od właściciela o którym piszę poprzez komis
samochodowy - komis jest tu pośrednikiem. Jednak na fakturze VAT z komisu
jest adnotacja, że kupujący zapoznał się ze stanem faktycznym samochodu i
jest druga informacja że samochód nie posiada żadnych ukrytych wad
mechanicznych i prawnych.

Czy istnieje jakieś prawo konsumenta do żądania zwrotu kosztów naprawy "wady
ukrytej" bo za taką uważam fakt zepsucia się pompy w samochodzie z 2002r z
18tyś km przebiegu po przejechaniu 800km i użytkowaniu go przez ok 2 tyg.

Czy mogę powiedzieć sprzedawcy " Ja już nie chcę tego samochodu oddawaj Pan
kasę i zabieraj tego złoma"??????

lub

Sprzedałeś Pan samochód z wadą ukrytą więc teraz naprawiaj na własny koszt????

Dzięki za wszystkie pomocne uwagi

Pozdrówka
Dannnb
Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Nowy sklep ze sprzętem RTV I AGD
A ja już 2 razy spotkałem się z sytuacją w Euro-RTV-AGD, kiedy podpytując się o
produkt sprzedawca jasno odradzał zakup, dodatkowo stwierdził, że będą problemy
z kierownictwem przy próbie zwrotu zakupionego produktu (Prawo konsumenta). Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: nie wiem gdzie zapytać- prawo konsumenta
nie wiem gdzie zapytać- prawo konsumenta
jezeli pod wpływem mylnej informacji udzielonej w sklepie nabyłam towar i on
nie spełnia moich oczekiwań moge go zwrócić? Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: internet z T-Mobile a Skype
nie moglas zuzyc 70 kb,tyle ma 1 kiepskie zdjecie jpg.

przyjrzyj sie dokladniej transferowi,lub zawolaj kogos co sie zna.

w ciagu 2 tygodni mozna oddac wszedzie - to niezbywalne prawo konsumenta i zaden carphone nie moze tego ograniczyc wg.wlasnego widzimisie. Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: polskie cwaniactwo
to nie jest jakies odgorne prawo konsumenta tylko wymysl duzych sieci ktore i
tak sprzedaja towar czesto po dumpingowych cenach.
Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Pomocy!!!!!!! - prawo konsumenta
Pomocy!!!!!!! - prawo konsumenta
Witam, bardzo prosze kogos o pomoc:
Kupilem wczoraj kurtke w sklepie(New York< Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Toyota Bank - konto bez karty?
"pwk" <pwknieistni@wp.pl wrote in message


Ale coś się tak uparł?
Czy gdzieś jest napisane, że jest jakaś kara?

Opłata pobierana jest za wystawienie plastyku.
Wystawia się imiennie.
Nie można więc zwrócić już plastyku.
To jest zapisane w ustawie, którą cytujesz.
Odstąpić od umowy sobie możesz.
I od o rachunek i o kartę i o obsługę elektroniczną.
Nie możesz oddać karty bez opłaty za nią, bo ją zamówiłeś, została wydana
imiennie dla Ciebie więc nie przysługuje Ci zwrot owej opłaty.
Wynika z ustawy.
I tyle.


Bzdura. Pokaz mi jakis przypadek takiej interpretacji prawa. Ustawa jasno
reguluje te kwestie.

Art. 2. 1. Konsument, który zawarł umowę poza lokalem przedsiębiorstwa, może
od niej odstąpić bez podania przyczyn, składając stosowne oświadczenie na
piśmie, w terminie dziesięciu dni od zawarcia umowy.
2. Nie jest dopuszczalne zastrzeżenie, że konsumentowi wolno odstąpić od
umowy za zapłatą oznaczonej sumy (odstępne).
3. W razie odstąpienia umowa jest uważana za niezawartą, a konsument jest
zwolniony z wszelkich zobowiązań. To, co strony świadczyły, ulega zwrotowi w
stanie niezmienionym, chyba że zmiana była konieczna w granicach zwykłego
zarządu. Jeżeli konsument dokonał jakichkolwiek przedpłat, należą się od
nich odsetki ustawowe od daty dokonania przedpłaty.

Art. 5. Przepisów o umowach zawieranych z konsumentami poza lokalem
przedsiębiorstwa nie stosuje się do umów:
  1)   o charakterze ciągłym lub okresowym, zawieranych na podstawie oferty
sprzedaży lub przez odwołanie się do ogłoszeń, reklam, cenników i innych
informacji skierowanych do ogółu albo do poszczególnych osób, jeżeli
konsument mógł uprzednio zapoznać się z treścią otrzymanej oferty lub
informacji pod nieobecność drugiej strony umowy, a zarazem w tej ofercie lub
informacji, jak i w umowie zastrzeżono prawo konsumenta do odstąpienia od
umowy w terminie dziesięciu dni od dnia jej zawarcia,
  2)   sprzedaży artykułów spożywczych dostarczanych okresowo przez
sprzedawcę do miejsca zamieszkania konsumenta,
  3)   powszechnie zawieranych w drobnych bieżących sprawach życia
codziennego, o wartości przedmiotu umowy do równowartości 10 EURO,
  4)   o prace budowlane,
  5)   dotyczących nieruchomości, z wyłączeniem usług remontowych,
  6)   ubezpieczenia, w tym o członkostwo w otwartych funduszach
emerytalnych, oraz reasekuracji,
  7)   dotyczących papierów wartościowych oraz jednostek uczestnictwa w
funduszach powierniczych i inwestycyjnych (usługi inwestycyjne).

Jednya furtka dajaca mozliwosc nie stosowania ustawy mogloby byc

Art. 16. 1. Przepisów o umowach zawieranych na odległość nie stosuje się do
umów:
  5)   związanych z wykonywaniem czynności bankowych oraz takichże czynności
dokonywanych przez spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe,

Ale na szczescie prawo bankowe okresla czym jest czynnosc bankowa

Art. 5. 1. Czynnościami bankowymi są:

1) przyjmowanie wkładów pieniężnych płatnych na żądanie lub z nadejściem
oznaczonego terminu oraz prowadzenie rachunków tych wkładów,
2) prowadzenie innych rachunków bankowych,
3) udzielanie kredytów,
4)  udzielanie i potwierdzanie gwarancji bankowych oraz otwieranie i
potwierdzanie akredytyw,
5) emitowanie bankowych papierów wartościowych,
6) przeprowadzanie bankowych rozliczeń pieniężnych,
6a)    wydawanie instrumentu pieniądza elektronicznego,
7) wykonywanie innych czynności przewidzianych wyłącznie dla banku w
odrębnych ustawach.

W tym przypadku mamy doczynienia z karta platnicza a nie pieniadzem
elektronicznym, wiec punkt ten nie bedzie mial zastosowania.

MK

  przypis_redz.gif
< 1K Pobierz

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: kochane PKP i karty

Użytkownik Krzysztof Halasa <k@pm.waw.plw wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:m31xsbrsy2.@defiant.pm.waw.pl...

Moze sobie zastrzegac, tyle ze:
- ktory bank
- watpie by bank-wydawca karty mial jakakolwiek umowe z PKP.
- co to klienta obchodzi.


A moze mieć OGÓLNĄ umowę ze wszystkimi  - zę w wypadku zwrotu towaru mozn
azrobić zwrot TYLKO na tą samą kartę.
Widiałes standardowe umowy miedzy bankami.polcardem a sprzedawcami?
Ja nie - ale dla mnei taki zapis jest raczej oczywisty.
Jak to co klienta obchodzi? Kupił kartą A. karta służy do operacji
bezgotówkowych zakupu. NIe ma w tabelach prowizji ani operacjach
dopusczlnych transferu pieniedzy pomiedzy swoimi kartami.
KLient moze wykorzystac kartę do transakcji bezgotówkowych lub wypłat w
bankomatach lub bnkach  - ale zazwyczaj bezprowizyjene sa tylko ZAKUPY
A transfery miedzy kartami są nie uwzględnioen w regulaminei wśród
dpouszczalnych działań.


| Jakby było inaczej, to opłacałoby się ( faktycznei nie w wypadku PKP
gdzie
| 10 % prowizji) kupic kredytową i zwrot na zwykła, ze zwyklej z
bankomatu...

Oczywiscie.
Niektorzy ludzie tak robia, jak nie maja z czego czynszu zaplacic.


łał.... Ni eznam takich ludzi ..
I gdzie to oni robią?
To i ja zacznę się w oscylator bawić....


... tyle ze na czeku "miesci" sie wiecej cyferek.


Od czegoś trzeba zacząć:)


| BTW jak w OBI zwracałem towar to SPRAWDZANO numer karty... Więc nie
tylko
| PKP...

Nie twierdze ze tylko PKP, twierdze ze nie maja prawa odmowic zwrotu
na inna karte lub np. gotowka.


Ano a ja twierdzę, że jest inaczej.  I rozstrzygnac to mozę tylko osaba
znajaca dokładnie regulaminy: np. czy wolno zrobic zwrot na karte innej
osoby.... bo jeśli nie, to jak udowodnić, że druga karta jest tej samej
osoby? Bo napisane moze być cokolwiek na karcie, prawda?


Naturalnie nie nalezy zapominac, ze polskie prawo nie przewiduje
obowiazku przyjecia zwrotu towaru przez sprzedawce - wiec wszystkie


Oj... w ciągu 7 dni sprawny sprzet nie noszacy znamion używania sklep MA
OBOWIAZEK przyjać.
A jak kupiony przez jakieś wysyłkowe to bodajze 30 dni..
Podstawowe prawo konsumenta....
Albo po 3 naprawie w czasi egwarancji: wymiana na nowy LUB zwrot
pienęedzy...

Nie znasz swoich praw konsumenta:)


czegos takiego, by taka oferta wspominala w ogole o sposobie
platnosci.


A tu tez nie widziałem. Ale i nigdy kupując karta nie prosiłem o pokazanie
takowego.

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: kochane PKP i karty


"krzys@interia.pl" <kd@interia.plwrites:
A moze mieć OGÓLNĄ umowę ze wszystkimi  - zę w wypadku zwrotu towaru mozn
azrobić zwrot TYLKO na tą samą kartę.


Prawodawstwo ktorego kraju przewiduje taki rodzaj umowy?


Widiałes standardowe umowy miedzy bankami.polcardem a sprzedawcami?


Miedzy bankami - nie. Ale miedzy akurat innym acquirerem i sprzedawca
- tak, i tam niczego takiego nie ma.


Ja nie - ale dla mnei taki zapis jest raczej oczywisty.


Ja, jesli czegos nie widzialem, i nie mam specjalnie sensownych podstaw
by w to wierzyc, ani jesli nie mam nawet zadnych innych podstaw, to
nie traktuje tego jako rzeczy oczywistej.


Jak to co klienta obchodzi? Kupił kartą A. karta służy do operacji
bezgotówkowych zakupu. NIe ma w tabelach prowizji ani operacjach
dopusczlnych transferu pieniedzy pomiedzy swoimi kartami.


I klient takiej operacji nie chce przeprowadzac, wiec nie wiem po co
to piszesz.


KLient moze wykorzystac kartę do transakcji bezgotówkowych lub wypłat w
bankomatach lub bnkach  - ale zazwyczaj bezprowizyjene sa tylko ZAKUPY
A transfery miedzy kartami są nie uwzględnioen w regulaminei wśród
dpouszczalnych działań.


Za to sa tam uwzglednione uznania karty.


łał.... Ni eznam takich ludzi ..
I gdzie to oni robią?


W sklepach, a gdzie mogliby to robic?


To i ja zacznę się w oscylator bawić....


Wiele to nie naoscylujesz, lepiej sie wziac za przyzwoita robote.


| Nie twierdze ze tylko PKP, twierdze ze nie maja prawa odmowic zwrotu
| na inna karte lub np. gotowka.
Ano a ja twierdzę, że jest inaczej.


Tyle ze roznica miedzy nami jest taka, ze moje twierdzenia sa na czyms
sensownym oparte.


 I rozstrzygnac to mozę tylko osaba
znajaca dokładnie regulaminy: np. czy wolno zrobic zwrot na karte innej
osoby.... bo jeśli nie, to jak udowodnić, że druga karta jest tej samej
osoby? Bo napisane moze być cokolwiek na karcie, prawda?


Prawda. Zwiazek tych wszystkich rozwazan z problemem tej samej karty
jest zerowy.
Jesli sprzedawca nie moze zrobic zwrotu na karte (z przyczyn lezacych
po obojetnie ktorej stronie), zawsze moze zrobic to gotowka (chyba ze
obie strony sa przedsiebiorcami i kwota jest wyzsza niz limit, ale to
raczej nie jest ten problem). W koncu gotowka jest prawnym srodkiem
platniczym.


Oj... w ciągu 7 dni sprawny sprzet nie noszacy znamion używania sklep MA
OBOWIAZEK przyjać.


Bzdura.
Wyjatkiem sa sklepy, ktore w ofercie publicznej (zwykle) sie do tego
zobowiazaly.


A jak kupiony przez jakieś wysyłkowe to bodajze 30 dni..


Ustawowo 10 dni, i zwykle nie daja wiecej.


Podstawowe prawo konsumenta....


opublikowane w ktorym numerze Dz.U.?


Albo po 3 naprawie w czasi egwarancji: wymiana na nowy LUB zwrot
pienęedzy...

Nie znasz swoich praw konsumenta:)


Bardzo smieszne. Sprzedawca ani nikt inny nawet nie musi udzielac
gwarancji. Jedynym ustawowym zabezpieczeniem jest 2-letnia odpowiedzialnosc
sprzedawcy za zgodnosc towaru z umowa sprzedazy.


| czegos takiego, by taka oferta wspominala w ogole o sposobie
| platnosci.
A tu tez nie widziałem. Ale i nigdy kupując karta nie prosiłem o pokazanie
takowego.


Tzn. chyba takowej - tzn. oferty?
Nie ma na szczescie takiego obowiazku :-)

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: sims 2 czym skopiowac
w <news:hitq02leiem7jv6emkh01brcmagm0vnu54@4ax.com
 napisał(a):


Dnia Tue, 07 Mar 2006 12:29:32 +0100, Turbos10 wieczniezywy
napisał(a):

| Samochody są objęte jako wzorce projektowe, nawet paski w dresach
| są objęte prawem autorskim.

Czyli prawem autorskim chroniony jest projekt samochodu, nie zaś
fizyczna jednostka.


Taksamo prawem autorskim jest chroniona zawartosc cd, a nie fizyczny
nosnik.


| Prawnikiem nie jestem, ale słyszałem, że jeśli jakaś umowa nie
| jest przez ciebie podpisana to nie jest wiążąca. W skrócie to
| jest tyle samo warte jak to że:

Tak, tyle że:
a) powyższa regułka nie jest umową a jedynie określeniem praw
wynikających z ustawy o prawie autorskim


A dla mnie wyglada jak pogróżka. Nigdy jakos niema paragrafow. Wiec
prosilbym o wycinki prawa autorskiego niedopuszczajacego pozyczania
plyt znajomym.


b) instalując oprogramowanie u siebie na komputerze masz obowiązek
zapoznać się z umową licencyjną i najczęściej nie masz możliwości
zainstalowania oprogramowania bez wyrażenia zgody na jej
zaakceptowanie.


Cale szczescie ze niemam obowiazku instalowania oprogamowania.


| Pragnę również zwrócić uwagę, że zacytowałeś jakieś dzieło, lecz
| nie podałeś autora. Po prostu bezczelnie złamałeś prawo autorskie.
| Jak się coś cytuj to się podaje autora, tak mówi prawo!

Nie złamałem prawa, ponieważ jest to formułka jaką możesz znaleźć
na dowolnej płycie CD/DVD/instrukcji/licencji, zaś mój tekst nie
jest tekstem dosłownym.


Ok wiec twoj tekst jest tekstem niedoslownym tego co sie dystrybutorom
wydaje. Chyba rozumiesz ze jest to interpretacja prawa z trzeciej reki.
Jak przeinaczasz to tez powinnienes podac autora.
Przy okazji przejzalem sobie pudelka/plyty z pięciu gier i
niezauwarzylem tam takiej regulki jak mowiles. Jezeli cos takiego
dorzucaja do srodka pudelka to lamia podstawowe prawo konsumenta o tym
zeby miec pelne informacje  produkcie przed zakupem.(sprzedaz kota w
worku!!).


Rozumiem, że na podstawie tego co
napisałeś powyżej mogę oskarżyć Cię o bezczelne łamanie moich
praw, ponieważ zacytowałeś w swoim poście obszerne fragmenty
(praktycznie cały) mój post, nie zadając sobie trudu zaznaczenia,
kto jest ich autorem? :P (Oczywiście nie mam najmniejszego zamiaru
tego robić.)


Podalem zrudlo, niemoja wina ze jestes bezimienny.


| Dla mnie jest tak że CD które koleś kupił jest jego wartością,
| może je zjeść, sprzedać, albo pożyczyć znajomym.

Masz 100% rację, tylko że Twoją własnością jest tylko i wyłącznie
nośnik, jego zawartość ciągle pozostaje własnością osoby/firmy,
która posiada prawa autorskie.


Oczywiscie. Zawartosc jest fizycznie przyklejona do plyty. Pozyczajac
plyte przeciez niedokonujemy zadnych manipulacji z zawartoscia.


| Czy istnieje jakieś inne prawo autorskie
| dla programów to ja nie wiem [pewnie istnieje]. Wchodzi tutaj
| zapewne prawo międzynarodowe (amerykańskie).

Nie. Obowiązuje nas przede wszystkim polskie prawo i polska ustawa
o prawie autorskim, która także dotyczy oprogramowania.


Napewno, ale sa tez jakies umowy miedzynarodowe i prawo unijne.


| Wiadomo każdy broni swoich interesów, ale wydaje mi się że w
| ostatnim czasie wydawcy i pewne stowarzyszenia przeginają zbytni.
| W normalnym państwie jest potrzeba równowagi pomiędzy prawem
| konsumenta, a wydawcy. Pozdrawiam

Tu masz absolutną rację - programowo nie kupuję np. płyt cd audio
zabezpieczonych przed kopiowaniem. Tylko i wyłącznie dlatego, że
ktoś z góry zakłada, że nie marzę o niczym innym, jak tylko o
skopiowaniu jego płytki. Złodziej i tak obejdzie zabezpieczenia, a
normalny człowiek będzie miał utrudnione życie.


W takim razie przylanczam sie do bojkotu.
Pozdrawiam

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: sims 2 czym skopiowac
Dnia Tue, 07 Mar 2006 18:39:41 +0100, Turbos10 wieczniezywy
napisał(a):


A dla mnie wyglada jak pogróżka. Nigdy jakos niema paragrafow. Wiec
prosilbym o wycinki prawa autorskiego niedopuszczajacego pozyczania
plyt znajomym.


Poszukaj w necie "ustawa o prawie autorskim".


Ok wiec twoj tekst jest tekstem niedoslownym tego co sie dystrybutorom
wydaje. Chyba rozumiesz ze jest to interpretacja prawa z trzeciej reki.
Jak przeinaczasz to tez powinnienes podac autora.


Nie oczekujesz chyba, że będę pisał posty z aparatem naukowym -
przypisami i bibliografią?


Przy okazji przejzalem sobie pudelka/plyty z pięciu gier i
niezauwarzylem tam takiej regulki jak mowiles. Jezeli cos takiego
dorzucaja do srodka pudelka to lamia podstawowe prawo konsumenta o tym
zeby miec pelne informacje  produkcie przed zakupem.(sprzedaz kota w
worku!!).


Regułki być nie musi - wystarczy, że będzie znaczek Copyright (c)
data, co jest równoznaczne z zastrzeżeniem praw autorskich, te zaś są
regulowane przez stosowne przepisy prawne, czyli ustawę o prawie
autorskim. Pamiętaj też, że nieznajomość przepisów prawa nie stanowi
żadnego usprawiedliwienia w przypadku ich łamania.

Ostrzeżenia natomiast w przypadku gier szukaj w licencji i/lub
instrukcji.


Podalem zrudlo, niemoja wina ze jestes bezimienny.


Jestem równie bezimienny jak Ty, jednak w mojej wrotce znajdziesz
informację o tym, do czyich słów się odnoszę, nie zaś tylko message
ID. Ale mniejsza o to, bo nie jest to dla mnie problemem i chyba sam
przyznasz, że nie warto tracić czas na dyskusje na ten temat.


| Masz 100% rację, tylko że Twoją własnością jest tylko i wyłącznie
| nośnik, jego zawartość ciągle pozostaje własnością osoby/firmy,
| która posiada prawa autorskie.

Oczywiscie. Zawartosc jest fizycznie przyklejona do plyty. Pozyczajac
plyte przeciez niedokonujemy zadnych manipulacji z zawartoscia.


Odczyt danych, transfer na dysk twardy, etc. to już jest manipulacja
zawartością. Podobnie jak manipulacją będzie łamanie zabezpieczeń
przed kopiowaniem - co jest z kolei absurdem, bo można wykonać sobie
kopię bezpieczeństwa.


| Nie. Obowiązuje nas przede wszystkim polskie prawo i polska ustawa
| o prawie autorskim, która także dotyczy oprogramowania.

Napewno, ale sa tez jakies umowy miedzynarodowe i prawo unijne.


Nasze prawo musi być zgodne z prawem unijnym i jest. Co do prawa
międzynarodowego, to ustawa o prawie autorskim została z tego co
pamiętam dostosowana do jego wymogów na początku lat 90-tych, kiedy to
ustawę rozciągnięto na oprogramowanie komputerowe. Wtedy zaczęto po
raz pierwszy ścigać piratów komputerowych...

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: W oparach absurdu: czy DMCA może mieć wpływ na ser wisantów
... W dole szumi rzeka, w górze fruwa ptak
A Tomasz Kopacz sobie idzie i śpiewa sobie tak:


| Cytat: [... preliminary injunction against a third party service vendor ]

| Wyjaśnij mi wobec tego, dlaczego niby third party service vendor miałby
| podpisywać jakiekolwiek umowy z producentem sprzętu aby mieć prawo tenże
| sprzęt serwisować. Nie "być autoryzowanym punktem" etc., tylko po prostu
| "serwisować", dla tych klientów którzy zechcą korzystać z jego usług.

A niech sobie serwisuje, tylko niech nie łamie kodów czy czegoś tam


Aha. Wiesz, jesteś mocno naiwny. Ten przypadek jest niczym innym niż dowodem
no to, że dzięki głupiemu prawu wystarczy byle sztuczka ze strony producenta i
nie będzie żadnego "niech sobie serwisuje" - na mocy DMCA producenci będą
mogli uzyskiwać faktyczny monopol na utrzymanie sprzętu. Tym samym kawałek
tej wolności rynku którą tak sobie cenisz zniknie, podobnie jak znika prawo
konsumenta do korzystanie z kopii utworów: "a niech sobie przenosi na inny
nośnik - kopia jest zabezpieczona kodem, jeśli go złamie pozwiemy go powołując
się na DMCA".


| istotny - serwisant przecież nie kopiował kodu, tylko używał do serwisowania
| sprzętu.

| Niestety, w analogiczny sposób można bronić cracki do shareware... Coś tam
| nie działa to naprawiam...

| Ano. I dlatego masz prawo takie "cracki" produkować i stosować. Polskie prawo
| autorskie, paragraf 75, punkt 1.

Acha, i tak myślisz? OK...


Nie, to nie ja tak myślę. Tak myśli polski ustawodwca:

Art. 75. 1. Jeżeli umowa nie stanowi inaczej, czynności wymienione w art. 74
ust. 4 pkt 1 i 2 nie wymagają zgody uprawnionego, jeżeli są niezbędne do
korzystania z programu komputerowego zgodnie z jego przeznaczeniem, _w tym do
poprawiania błędów przez osobę, która legalnie weszła w jego posiadanie_.


| ATSD, zadziwia mnie do jakiego stopnia masz rozdwojenie jaźni. Z jednej strony
| obrońca rynku, z drugiej wielbiciel monopoli i korporacyjnego totalitaryzmu.

| Dla mnie wolny rynek to coś co w naturalny sposób pozwala na powstawanie
| monopoli...

| Owszem. I wtedy przestaje być wolnym rynkiem.

Dlaczego? Monopole pojawiają się, potem znikają.


Duża naiwność po raz kolejny. Kiedy ostatnio widziałeś jakiś samoistnie
znikający monopol? Co mają robić w tym czasie klienci? Znosić sto lat
dyktatury producenta czekając aż prawa historii spowodują "zniknięcie"
monopolu?


Wiesz - firma z definicji jest "ekspansywna" - walczy o rynek...


Więc? Wybraź sobie, że w bardzo wielu krajach ta "ekspansywność" jest
regulowana. Wiesz po co są urzędy antymonopolowe?

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: W oparach absurdu: czy DMCA może mieć wpływ na ser wisantów


On Fri, 16 Jul 2004 10:40:37 +0000 (UTC), Grzegorz Staniak wrote:
... W dole szumi rzeka, w górze fruwa ptak
A Tomasz Kopacz sobie idzie i śpiewa sobie tak:

| | Cytat: [... preliminary injunction against a third party service vendor ]

| Wyjaśnij mi wobec tego, dlaczego niby third party service vendor miałby
| podpisywać jakiekolwiek umowy z producentem sprzętu aby mieć prawo tenże
| sprzęt serwisować. Nie "być autoryzowanym punktem" etc., tylko po prostu
| "serwisować", dla tych klientów którzy zechcą korzystać z jego usług.

| A niech sobie serwisuje, tylko niech nie łamie kodów czy czegoś tam

Aha. Wiesz, jesteś mocno naiwny. Ten przypadek jest niczym innym niż dowodem
no to, że dzięki głupiemu prawu wystarczy byle sztuczka ze strony producenta i
nie będzie żadnego "niech sobie serwisuje" - na mocy DMCA producenci będą
mogli uzyskiwać faktyczny monopol na utrzymanie sprzętu. Tym samym kawałek
tej wolności rynku którą tak sobie cenisz zniknie, podobnie jak znika prawo
konsumenta do korzystanie z kopii utworów: "a niech sobie przenosi na inny
nośnik - kopia jest zabezpieczona kodem, jeśli go złamie pozwiemy go powołując
się na DMCA".

| | istotny - serwisant przecież nie kopiował kodu, tylko używał do serwisowania
| | sprzętu.

| | Niestety, w analogiczny sposób można bronić cracki do shareware... Coś tam
| | nie działa to naprawiam...

| Ano. I dlatego masz prawo takie "cracki" produkować i stosować. Polskie prawo
| autorskie, paragraf 75, punkt 1.

| Acha, i tak myślisz? OK...

Nie, to nie ja tak myślę. Tak myśli polski ustawodwca:

Art. 75. 1. Jeżeli umowa nie stanowi inaczej, czynności wymienione w art. 74
ust. 4 pkt 1 i 2 nie wymagają zgody uprawnionego, jeżeli są niezbędne do
korzystania z programu komputerowego zgodnie z jego przeznaczeniem, _w tym do
poprawiania błędów przez osobę, która legalnie weszła w jego posiadanie_.

| | ATSD, zadziwia mnie do jakiego stopnia masz rozdwojenie jaźni. Z jednej strony
| | obrońca rynku, z drugiej wielbiciel monopoli i korporacyjnego totalitaryzmu.

| | Dla mnie wolny rynek to coś co w naturalny sposób pozwala na powstawanie
| | monopoli...

| Owszem. I wtedy przestaje być wolnym rynkiem.

| Dlaczego? Monopole pojawiają się, potem znikają.

Duża naiwność po raz kolejny. Kiedy ostatnio widziałeś jakiś samoistnie
znikający monopol?


Taki 100%-towy? Nie widziałem takiego monopolu. A taki co miały 2/3 rynku -
poszukam, bo były takie przypadki w latach 20 - ale dokładnie nie pamiętam.
Zresztą - trudno sobie wyobrazić - wystarczy z jednej strony skostniały
monopol, z drugiej nowy pomysł + dynamika... Nie będzie to proste, ale nie
jest nierealne.


Co mają robić w tym czasie klienci? Znosić sto lat
dyktatury producenta czekając aż prawa historii spowodują "zniknięcie"
monopolu?


Taaa. Państwo ma się wtrącać w umowy biznesowe, kontrakty managerskie itp.

Skąd takie ciągoty socjalistyczne?????
Państwo które "dba" o obywateli - to się mało sprawdza....


| Wiesz - firma z definicji jest "ekspansywna" - walczy o rynek...

Więc? Wybraź sobie, że w bardzo wielu krajach ta "ekspansywność" jest
regulowana. Wiesz po co są urzędy antymonopolowe?


I są takie gdzie ich nie ma. Tak więc?

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: O piract


Wprowadzenie "chorego prawa" udalo sie w "sofcie",
dzieki przymykaniu ona na "piractwo".


mozesz wyjasnic  co to znaczy
przymykanie ona ?


(Zreszta prawdopodobnie los owych licencji jest juz przesadzony,
mam nadzieje ze rynek SAM wyprze programy sprzedawane
z "chorymi licencjami").
Najpierw "chore licencje", ze swiadomoscia ze beda lamane,
potem "zabezpieczenia na sprzet", nie dzialajace, by ludzie nie
protestowal.... a potem... "a mam cie".


Sorki, ale czegos njie rozumiem.

Producent softu dazy do maksymalizacji zysku i maksymalnie komplikuje
licencje, tworzy dziesiatki nowych wersji, patche, wszystko aby
zmonopolizowac i uzaleznic klienta.
Ale robi to wylacznie dla zysku.

Moze podukowac freeware i pisac,
jak moj soft uwazasz za przydatny to mozesz mi wyslac 10 zl na dalszy
rozwoj.
Producent nie ma zadnego zysku, jeno satysfakcje

Moze produkowac shareware
i pisac , zaplac, gdy soft bedziesz uzywal i zarejestruj.

Producent ma tyle zysku co w pysku.

Moze produkowac soft z pelna licencja
i maksymalizowac zysk.
1000 egzemplarzy po 300 zl to juz 300.000 zl
i jest o co sie bic.

I dlatego producent maksymalnie komplikuje licencje
Jezeli da licencje dwunastanowiskowa, to sprzeda 100 egzemplarzy
a reszta bedzie uzywala kopie i powolywala sie na wlasciciela licencji.
Czyli tyle zysku co w pysku.

Dlatego PC World Computer promowal akcje prezentacji wersji czasowych i
pelnych softu na CD.

I tak na CD byl Corel wersja chyba 8, za 5 zl z licencja
i kto mial zrobic 5 obrazkow to uzywal tego Corela
a firma i tak kupi pelna wersje z licencja.
A indywidualny i tak nie wyda 1000 zl na zrobienie 10 obrazkow
a po okresie uplywu waznosci moze przestawic zegar
i znowu uzywac przez caly rok.

Byly jeszcze wersje demo np. bez opcji druku,
ale taki szajs jedynie denerwuje testera i takie wersje i licencje
zanikaja.

Mozna dodawac klucz sprzetowy i to jest dobra metoda zabezpieczenia dla
producenta,
ale na kazdy klucz jest juz patch, ktory odblokowuje program i klucz
niepotrzebny.

Poza tym  oglosilo sie kilka firm ktore robia duplikaty kluczy
sprzetowych na port rownolegly.

Zatem konczac.
Licencje, ani prawo nie sa chore.
Sa w interesie producenta, ktory chce maksymalizowac zysk i to wszystko.

Przeciez to nie ma byc prawo konsumenta, a prawo producenta i w jego
interesie, aby zmaksymalizowac jego zyski
a maksymalnie podporzadkowac klienta i go uzaleznic.

Przyznam sie ze nie znam praw konsumenta, ktore by byly sprzeczne z
prawami producenta softu.

Acha, jest jeszcze Linux ze swoja licencja i kodem zrodlowym za frico.
Ale ten sam PC World Computer
na CD za 5 zl daje Unixa SCO z licencja

czy 99% uzytkownikow potrzebuje zrodel linuxa czy unixa , nawet za darmo
?

Tak wiec licencje nie sa chore, ale maja sluzyc do maksymalizacji zysku
producenta softu.
Producentow jest kilku M$, pakiety graficzne, obrobka zdjec, grafiki,
video, narzedzia dla programistow i dla WWW, serwery, kompilatory,
jezyki

Nauka jezykow, ksiegowosc firm i obsluga
i troche programow dla edukacji , narzedzia do peceta

i to chyba zamyka rynek

a drugi rynek to gry i tam jest prawdziwe eldorado.
1000 egzemplarzy gier po 100 zl = 100.000 zl
i tam licencje maja sens bo daja duze i szybkie zyski dla producenta.

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Kretynizm sprzedawców
On 13 Cze, 12:48, hephalump <bedechc@topodam.plwrote:


Poczytaj sobie coś na tema:
umowa zawarta poza lokalem przedsiębiorstwa


No:
Ponadto zgodnie z art. 3 każdy, kto zawiera z konsumentem umowę poza
lokalem przedsiębiorstwa, powinien poinformować go na piśmie o prawie
odstąpienia od umowy w terminie 10 dni bez podania przyczyny oraz
wręczyć wzór oświadczenia o odstąpieniu, z oznaczeniem swojego imienia
i nazwiska (nazwy) oraz adresem zamieszkania (siedziby); obowiązany
jest także wręczyć konsumentowi pisemne potwierdzenie zawarcia umowy,
stwierdzające jej datę i rodzaj oraz przedmiot świadczenia i cenę
(art. 3 ust. 1). Jeżeli przedsiębiorca nie poinformuje na piśmie
konsumenta o prawie odstąpienia od umowy, to na zasadzie art. 4,
konsument może odstąpić od umowy w terminie 10 dni od uzyskania
informacji o prawie odstąpienia (informację można uzyskać z dowolnego
źródła). Konsument nie może jednak z tego prawa skorzystać po upływie
3 miesięcy od wykonania umowy.
....
W razie odstąpienia umowa uważana jest za niezawartą (od początku), a
konsument jest zwolniony z wszelkich zobowiązań. To, co strony
świadczyły, ulega zwrotowi w stanie niezmienionym, chyba że zmiana
była konieczna w granicach zwykłego zarządu. Jeżeli konsument dokonał
jakichkolwiek przedpłat, należą się od nich odsetki ustawowe od daty
dokonania przedpłaty (art. 2 ust. 3).
...
Art. 5. Przepisów o umowach zawieranych z konsumentami poza lokalem
przedsiębiorstwa nie stosuje się do umów:

1) o charakterze ciągłym lub okresowym, zawieranych na podstawie
oferty sprzedaży lub przez odwołanie się do ogłoszeń, reklam, cenników
i innych informacji skierowanych do ogółu albo do poszczególnych osób,
jeżeli konsument mógł uprzednio zapoznać się z treścią otrzymanej
oferty lub informacji pod nieobecność drugiej strony umowy, a zarazem
w tej ofercie lub informacji, jak i w umowie zastrzeżono prawo
konsumenta do odstąpienia od umowy w terminie dziesięciu dni od dnia
jej zawarcia,

2) sprzedaży artykułów spożywczych dostarczanych okresowo przez
sprzedawcę do miejsca zamieszkania konsumenta,

3) powszechnie zawieranych w drobnych bieżących sprawach życia
codziennego, o wartości przedmiotu umowy do równowartości 10 EURO,

4) o prace budowlane,

5) dotyczących nieruchomości, z wyłączeniem usług remontowych,

6) ubezpieczenia, w tym o członkostwo w otwartych funduszach
emerytalnych, oraz reasekuracji,

7) dotyczących papierów wartościowych oraz jednostek uczestnictwa w
funduszach powierniczych i inwestycyjnych (usługi inwestycyjne).

O co Ci konkretnie chodzi? Bo z tego co widze to mam prawo zwrocic
sprzęt w terminie 10 dni

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Lpna benzyna na Shell-u na Wielkopolskiej
Hektor napisał(a):


Użytkownik "Tomasz Pyra" <hellf@spam.spam.spamnapisał

| Rowniez od lat tankuje (ja i cala rodzina) i tak na prawde problem
| wystapil tylko 2 razy. Chodzilo o to paliwo ktore zatkalo filtr. [...]

Jesli nawet filtr paliwa zatkal - a rozumiem ze byl regularnie wymieniany -
sie po zatankowaniu na jakiejs stacji to i tak w gruncie rzeczy nie ma
pewnosci czy spowodowalo to ostatnie tankowanie. Bo osadzanie osadów w
ukladzie paliwowym jest procesem ciaglym i wolnym.


Ciaglym i wolnym... A tu mamy sytuacje kiedy dzieje sie to nagle i
niespodziewanie.
Jeszcze dochodzi ten efekt, ze po zatankowaniu V-powera samochod
odzyskuje od razu duza czesc utraconej mocy.
Tamten przypadek jest akurat tak ewidentny, ze nie ma co sie zastanawiac.


| Moze po prostu jestem przeczulony. Niemniej uwazam, ze zawsze paliwo na
| Shellu bylo lepsze, moze to co jest teraz spelnia normy, a po prostu to
| ktore bylo zawsze bylo minimalnie lepsze?

Mialem taki samochód (tylko rocznik 1997) i do dzisiaj bardzo milo go
wspominam. Regularnie go serwisowalem i czesto tankowalem gdzie popadlo
(wtedy nie bylo jeszcze tylu stacji co dzisiaj) i silnik do dzisiaj chodzi
jak pszczólka i nigdy nie bylo z nim problemów. Jesli mnie pamiec nie myli
to filtr paliwa wymienia sie co 30 tys. km, wiec zakladam ze nie robisz
odstepstw od tej zasady.


W tym przypadku to nie kwestia filtra bo problem dotyczy wolnych
obrotow., jak sie mu da w gaz to dalej juz jest wszystko w porzadku.


| Alez oczywiscie... Wyjezdze teraz to paliwo i zatankuje nowe. Wtedy bede
| mial 100% pewnosci, czy to zbieg okolicznosci, czy faktycznie cos bylo
| innego w tamtym paliwie.

I dopiero wtedy trzeba bylo napisac ten post. A Ty - z calym szacunkiem -
ulegles oszołomskim emocjom i juz w tytule watku dokonales osądu.


Gdybym mial watpliwosci to bym tak od razu nie pisal. Niemniej znajac na
pamiec rozne efekty dzwiekowe towarzyszace pracy mojego silnika na
wolnych obrotach zmiane wychwycilem juz jadac ze stacji benzynowej pod
dom, potem sie tylko upewnilem ze nie mam omamow sluchowych.

Dosc nieprawdopodobna sytuacja zeby mi sie cos zepsulo wlasnie podczas
tankowania, no ale zatankuje nowego to nie omieszkam tu napisac o efektach.


Zreszta
nie pierwszy raz. Dobrze, ze starasz sie pietnowac przekrety na stacjach
paliwowych ale trzeba miec umiar bo mozna kogos bezpodstawnie oskarzyc.


Akurat mam w zwyczaju pietnowac wszystko co mi sie nie spodoba - mysle
ze takie moje prawo konsumenta i juz.
Dzielic sie moimi - nawet subiektywnymi - opiniami z innymi.


Mam
nadzieje, ze wlasciciel Shell'a nie bedzie dochodzil swoich racji bo slabo
widze Twoja pozycje w ewentualnym sporze. Ja w kazdym razie na jego miejscu
nie popuscilbym.


Potrafilbys udowodnic ze mowie nieprawde?
Byloby to o tyle ciezkie ze mowie prawde. :)
Paliwo u nich kupilem, i po tym moj samochod poczul sie gorzej.

Jezeli pojdziesz do restauracji, zjesz obiad, a potem bedziesz 3 dni
mial problemy z zoladkiem, to rowniez mozesz to tu opisac. Z pewnoscia
bez zadnych konsekwencji cywilno-prawnych.

Ja im niczego nie zarzucam, ani nie wydaje sadow. Po prostu stwierdzam
na podstawie jakis wlasnych obserwacji ze nastapily jakies dziwne skutki
po zatankowaniu tam paliwa - silnik zaczal klekotac na niskich obrotach.

Zarzucac gloszenie nieprawdy mozna albo na zasadzie, ze klamie ze tam
zatankowalem, albo klamie ze mi silnik klekocze.

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: "Informacje ze swiata mediow" w TeDeTEXT'cie


"Mateusz M. Molasy" wrote:
| Proponuje skonfrontowac ten twor z kims, kto ma choc troche wyczucia
| graficznego, a dopiero pozniej pokazywac to ludziom. Takiej kakafonii
| informacji jaka widnieje na tytulowej (100) stronie to ze swieca szukac.
| Byc moze nie mam calosci obrazu bo poza strone tytulowa nie
| zawedrowalem, z powodow jak powyzej.
Szanowny Panie!
Ja Panu radze na drugi raz zastanowic sie troche przed wyglaszaniem takich
opinii na forum publicznym. Oprocz tego przede wszystkim moze wypada
zapoznac sie choc troche z innymi stronami, a nie podchodzic do sprawy jak
piecioletnie dziecko na zasadzie "bo mnie sie nie podoba strona 100, wiec
nic mi sie nie podoba"?
Jesli chodzi o grafike w teletext'cie, to na drodze do eleganckiego wygladu
stoi mnostwo problemow technicznych, nieraz nie do pokonania z przyczyny na
taki a nie inny system komputerowy, a o tym nie ma Pan pewnie zielonego
pojecia. Poza tym radze Panu rowniez zapoznac sie z trescia TeDeTEXT'u,
jedynego lokalnego teletext'u, chyba ze dla Pana jedynie liczy sie forma.


Szanowny Panie Mateuszu M. Molasy!

Cos Pana ponioslo i to niewasko.

Dla jasnosci sytuacji nie przycinam nic z poprzedniego listu, aby
postronny czytelnik mogl skonstatowac sposob w jaki pracownik TeDe
zareagowal na moja krytyke czesci oferty, jaka TeDe przedstawia swoim
telewidzom.

W swym oryginalnym liscie napisalem, ni mniej ni wiecej, tylko to, ze
strona tytulowa telegazety TeDe zawiera kakafonie informacji i ze ze
swieca szukac podobnej (bo wszystkie inne mi znane serwisy - TVP,
Polsatu i Canal+, stoja na wyzszym poziomie). Poprzez kakafonie
informacji rozumiem takie zaaranzowanie strony, aby upchnac na niej jak
najwiecej odnosnikow do podstron, bez wzgledu na wartosc estetyczna
kompozycji czy czytelnosc tresci.

Tymi slowami wyrazam swoja krytyke wobec tej czesci oferty TeDe. Mam do
tego swiete prawo konsumenta. Swoja opinie w pelni podtrzymuje! Jesli
nadal Pan cos w zwiazku z tym mi radzi, to sluze swoja osoba!

Idac dalej - prosze z laski swojej mnie pozostawic ocene czy wypada "sie
zapoznac choc troche z innymi stronami" czy tez nie. Ja tu jestem widzem
i ja decyduje. Jesli nie podoba mi sie okladka, to nie musze czytac
ksiazki, analogicznie nie wchodze do sklepow z brudnymi witrynami.

Moja krytyka nie musi byc doglebna. Co wiecej, nie musi nawet byc
zasadna, bo przeciez moge sie mylic. Natomiast Pan jako przedstawiciel
firmy dzialajacej na rynku medialnym - firmy sprzedajacej informacje,
badz co badz - powinien swoich odbiorcow traktowac z szacunkiem. Tym
bardziej na forum publicznym.

A co dalej czytam: ze postepuje jak piecioletnie dziecko. A jeszcze
dalej snuje pan dywagacje na temat moich kwalifikacji w jakiejs
dziedzinie. O ile to drugie stwierdzenie moze wynikac z Pana ignorancji
wzgledem wiedzy nt. moich umiejetnosci, to to pierwsze ma wydzwiek
zdecydowanie pejoratywny. Musze przyznac ze przy odrobinie zlej woli,
czy tez dobrych checi, jak kto woli, moznaby takie wypowiedzi uznac za
naruszenie dobr osobistych. W zwiazku z tym dedykuje Panu, Panie
Mateuszu M. Molasy, pewien cytat, pewnie zna Pan autora:


Ja Panu radze na drugi raz zastanowic sie troche przed wyglaszaniem takich
opinii na forum publicznym.


W zwiazku z powyzszym mam pytanie: czy zdaje sobie Pan sprawe jakie
konsekwnecje moga miec Panskie wypowiedzi dla Panskiego pracodawcy?
Czy upowaznil Pana do wypowiadania sie w jego imieniu?

I tym optymistycznym akcentem zakoncze ta, jakze naturalna na forum
Usenetu, wymiane zdan.

PS. Oczywiscie, ze nie tylko forma dla mnie sie liczy. Ale polski rynek
mediow dojrzal juz do tego aby nie trzeba bylo tolerowac przejawow
amatorszczyzny, niedbalstwa i bylejakosci. Wszyscy o tym wiedza. Nawet
najlepszy towar bez porzadnego opakowania jest bez szans w konkurencji z
innymi, moze i gorszymi, ale ladniej podanymi klientowi. To naturalny
stan rzeczy i radze przyjac fakt ten do wiadomosci. Jest to warunek
konieczny, lecz niewystarczajacy do odniesienia sukcesu w dziedzinie,
ktora Pan sie para.

PPS. Tego zdania z amatorszczyzna, prosze nie brac zbyt mocno do siebie.
Lecz w pierwszym rzedzie prosze sie powstrzymac od wszelkich dalszych
"rad".

Adrian Bojczuk
ITS Consulting

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: "Informacje ze swiata mediow" w TeDeTEXT'cie
Chyba nie do konca zrozumielismy sie, wiec moze uscisle pare faktow:
1) Nie reprezentuje Telewizji Dolnoslaskiej, a jedynie TeDeTEXT. O
Telewizji nie napisalem w moim e-mailu ani slowa.
2) W zadnym wypadku nie zalezalo mi na urazeniu Panskiej godnosci czy tez
ublizeniu Panu. Jako pracownik TeDeTEXT'u wiem jednak nieco wiecej o
mozliwosciach strony 100, oprogramowaniu, jakim dysponujemy i jeszcze paru
innych sprawach zwiazanych teletext'em - tutaj chyba przyzna mi Pan racje.
Wiem takze, ze wszyscy pracownicy TeDeTEXT'u staraja sie aby to, co robia,
wygladala mozliwie najlepiej i zawieralo mozliwie interesujace informacje.
Wsrod nas jest takze grafik, ktory wyczynia cuda aby strony TeDeTEXT'u
wygladaly mozliwie elegancko. W zwiazku z powyzszym osobiscie dotknela mnie
Panska wypowiedz. Najbardziej zabolalo mnie to, ze przekresla Pan
calkowicie prace kilku ludzi tylko dlatego, ze Panu nie podoba sie wyglad
strony 100. Do tego przedstawil Pan swoj poglad nie przebierajac w slowach.
3) Racja, ma Pan prawo do krytyki, ale wypowiedz nie byla jednak zupelnie
na temat. Moim celem przy wysylaniu tego postu bylo poinformowanie starych
czytelnikow "Informacji ze swiata mediow" (a jest ich naprawde sporo) o
wznowieniu magazynu, ktorego redagowanie musialem zawiesic na pewien czas z
przyczyn osobistych. Przy okazji liczylem oczywiscie, ze moze ktos nowy
zacznie czytac moj magazyn. Tymczasem Pan, nie wiem czemu, odstrasza mi
potencjalnych czytelnikow, wypowiedzia na temat strony 100 i "kakofonii" w
TeDeTEXT'cie. Widzial Pan magazyn "Internet&Media"? Stad moje oburzenie.
Rozumiem, gdyby wypowiadal sie Pan na temat tego, co znajduje sie na
stronie 360 i kilka stron wzwyz. Chetnie wyslucham krytyki co do mojej
pracy, moze bede mogl zmienic cos na lepsze?


[...] bo wszystkie inne mi znane serwisy - TVP, Polsatu i Canal+,
stoja na wyzszym poziomie [...]


Niestety nasze oprogramowanie jest nieco starsze, a chwilowo nie mozemy
sobie pozwolic na jego zmiane.


[...] Tymi slowami wyrazam swoja krytyke wobec tej czesci oferty TeDe.
Mam do tego swiete prawo konsumenta. Swoja opinie w pelni
podtrzymuje! Jesli nadal Pan cos w zwiazku z tym mi radzi, to sluze swoja
osoba! [...]


Tutaj zgadzam sie z Panem i przepraszam. Fakt, kazdy ma prawo do wlasnego
zdania.


[..] Natomiast Pan jako przedstawiciel firmy dzialajacej na rynku
medialnym - firmy sprzedajacej informacje, badz co badz -
powinien swoich odbiorcow traktowac z szacunkiem. [...]


Szanuje Panskie zdanie, probowalem jednak zwrocic Panska uwage na to, iz
nie jest wlasciwe (przynajmniej moim zdaniem!) ocenianie ksiazki czy plyty
po okladce.


[...] A jeszcze dalej snuje pan dywagacje na temat moich
kwalifikacji w jakiejs dziedzinie. [...]


Skoro pisze Pan takie rzeczy, to domyslam sie, ze nie jest pan specjalista
w dziedzinie teletext'u - dywagacje snulem jedynie na ten temat.


PS. Oczywiscie, ze nie tylko forma dla mnie sie liczy. Ale polski rynek
mediow dojrzal juz do tego aby nie trzeba bylo tolerowac przejawow
amatorszczyzny, niedbalstwa i bylejakosci. Wszyscy o tym wiedza. Nawet
najlepszy towar bez porzadnego opakowania jest bez szans w konkurencji z
innymi, moze i gorszymi, ale ladniej podanymi klientowi. To naturalny
stan rzeczy i radze przyjac fakt ten do wiadomosci. Jest to warunek
konieczny, lecz niewystarczajacy do odniesienia sukcesu w dziedzinie,
ktora Pan sie para.


Uwazam, ze moj magazyn odnosi sukcesy, szczegolnie w srodowisku, do ktorego
jest kierowany.

Pozdrowienia:
Mateusz M. Molasy
_________________________________________________
telefon: 0601 569 666 e-mail: tede@tede.pl

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: prawo konsumenta?

| Witam!

| Czy dobrze słyszałam, że prawo konsumenta (klienta?) pozwala na oddanie
| towaru do sklepu w ciagu 2 tygodni od zakupu?
| Jeśli tak, to czy związane są z tym jakieś koszta?

To błędna informacja.
Natomiast masz 10 dni, jeśli kupujesz towar poza siedzibą sprzedawcy
(sprzedaż wysyłkowa).
A regulacja, na którą się powołujesz istniała dawno temu, w czasach
komunistycznych i już dawno jej nie ma.
Pozdrawiam,
Marta

dokladniej;


USTAWA
z dnia 2 marca 2000 r.
o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę
wyrządzoną przez produkt niebezpieczny. Dz.U.2000.22.271
Art. 2. 1. Konsument, który zawarł umowę poza lokalem przedsiębiorstwa, może od
niej odstąpić bez podania przyczyn, składając stosowne oświadczenie na piśmie,
w terminie dziesięciu dni od zawarcia umowy.
2. Nie jest dopuszczalne zastrzeżenie, że konsumentowi wolno odstąpić od umowy
za zapłatą oznaczonej sumy (odstępne).
3. W razie odstąpienia umowa jest uważana za niezawartą, a konsument jest
zwolniony z wszelkich zobowiązań. To, co strony świadczyły, ulega zwrotowi w
stanie niezmienionym, chyba że zmiana była konieczna w granicach zwykłego
zarządu. Jeżeli konsument dokonał jakichkolwiek przedpłat, należą się od nich
odsetki ustawowe od daty dokonania przedpłaty.
Art. 4. Jeżeli konsument nie został poinformowany na piśmie o prawie
odstąpienia od umowy, bieg terminu, o którym mowa w art. 2 ust. 1, nie
rozpoczyna się. W takim wypadku konsument może odstąpić od umowy w terminie
dziesięciu dni od uzyskania informacji o prawie odstąpienia. Konsument nie może
jednak z tego powodu odstąpić od umowy po upływie trzech miesięcy od jej
wykonania.

Art. 7. 1. Konsument, który zawarł umowę na odległość, może od niej odstąpić
bez podania przyczyn, składając stosowne oświadczenie na piśmie, w terminie
dziesięciu dni ustalonym w sposób określony w art. 10 ust. 1.
2. Nie jest dopuszczalne zastrzeżenie, że konsumentowi wolno odstąpić od umowy
za zapłatą oznaczonej sumy (odstępne).
3. W razie odstąpienia od umowy umowa jest uważana za niezawartą, a konsument
jest zwolniony z wszelkich zobowiązań. To, co strony świadczyły, ulega zwrotowi
w stanie niezmienionym, chyba że zmiana była konieczna w granicach zwykłego
zarządu. Jeżeli konsument dokonał jakichkolwiek przedpłat, należą się od nich
odsetki ustawowe od daty dokonania przedpłaty.
Art. 10. 1. Termin dziesięciodniowy, w którym konsument może odstąpić od umowy,
liczy się od dnia wydania rzeczy, a gdy umowa dotyczy świadczenia usługi - od
dnia jej zawarcia.
2. W razie braku potwierdzenia informacji, o których mowa w art. 9 ust. 1,
termin, w którym konsument może odstąpić od umowy, wynosi trzy miesiące i liczy
się od dnia wydania rzeczy, a gdy umowa dotyczy świadczenia usługi - od dnia
jej zawarcia. Jeżeli jednak konsument po rozpoczęciu biegu tego terminu otrzyma
potwierdzenie, termin ulega skróceniu do dziesięciu dni od tej daty.

pzdr

marek

Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Reklamacje w PRIMA MODA
decyzja uokik ws PRIMA MODA
DECYZJA Nr 70/2005:

wybrane fragmenty:
uznaje się za praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów,
wskazaną w art. 23a powołanej ustawy, działanie ..........
polegające na naruszeniu obowiązku udzielania konsumentom rzetelnej,
prawdziwej i pełnej informacji przyreklamacji obuwia, poprzez
stosowanie w obrocie z konsumentami formularza zgłoszenia
reklamacyjnego zawierającego sformułowanie wprowadzające konsumentów
w błąd, w brzmieniu:


- „Składający reklamację zobowiązuje się do osobistego
zasięgnięcia informacji o sposobie jej rozpatrzenia oraz o odbiorze
przedmiotu reklamacji”,


i nakazuje się zaniechanie jej stosowania.

No tak, ale tutaj nie znamy treści druku reklamacyjnego, a z tej
decyzji Prezesa UOKIK na pewno korzystna jest przyjęta interpretacja
przez Prezesa art. 8 ustawy o szczególnych...:


... opinii Prezesa UOKiK, pod pojęciem „ustosunkowania się”
rozumieć należy obowiązekzajęcia przez sprzedawcę stanowiska co do
wniesionego żądania konsumenta, jak równieżpoinformowania klienta o
zasadności i sposobie wykonania roszczenia.
Zgodnie z powyższym,
sprzedawca musi ustosunkować się do roszczeń reklamacyjnych w
terminie 14 dni od ich wniesienia, poprzez wydanie decyzji o uznaniu
bądź nie uznaniu roszczenia klienta oraz poprzez udzielenie
konsumentowi odpowiedzi w przedmiocie wniesionego żądania.

Ustosunkowanie się do żądania kupującego, jest swoistym
oświadczeniem woli sprzedawcy i wywołuje określone skutki prawne.
Natomiast brak odpowiedzi sprzedawcy w powyższymterminie na żądanie
kupującego, poczytuje się za wyrażenie zgody co do jego treści,
tj.akceptację żądanego przez konsumenta sposobu wykonania obowiązku.
Przepis art. 8 ust. 3 ustawy o szczególnych warunkach (…), nie
zobowiązuje zatem klienta do osobistego odbioru informacji o
sposobie rozpatrzenia reklamacji. Przeciwnie:
obowiązekpoinformowania o sposobie rozpatrzenia wniesionego żądania
doprowadzenia towaru do zgodnego z umową spoczywa na przedsiębiorcy.
Innymi słowy, to klient powinien zostaćpoinformowany, czy jego
roszczenie reklamacyjne zostało uznane i w jaki sposób reklamacja
zostanie rozpatrzona.

oraz

Przy ocenie zakwestionowanego zapisu zgłoszenia reklamacyjnego
należy mieć równieżna względzie art. 11 ustawy o szczególnych
warunkach (…), który stanowi, że uprawnieńunormowanych w tej ustawie
nie można wyłączyć ani ograniczyć w drodze umowy zawartej przed
zawiadomieniem sprzedawcy o niezgodności towaru konsumpcyjnego z
umową. Powyższy zapis sporządzony został tymczasem przed podpisaniem
protokołu reklamacyjnego, czyli przed zakończeniem procesu
zgłaszania niezgodności towaru konsumpcyjnego z umową. Uchodzi
podnieść, że prawo konsumenta do rzetelnej, prawdziwej i pełnej
informacji jest jednym z jego zasadniczych praw, a brak takiej
informacji uniemożliwia konsumentowi swobodę oceny i wyboru
najlepszej oferty, ograniczając wolność jego decyzji rynkowych.
Profesjonalista zawsze obowiązany jest poinformować konsumenta,
będącego z zasady słabsząstroną stosunku umownego, o istotnych
okolicznościach dotyczących kontraktu – w sposób prawdziwy, rzeczowy
i kompletny, co jest cechą generalną prawa umów i wypływa z
obowiązku lojalnego kontraktowania.

Prawidłowy wzór zgłoszenia reklamacyjnego powinien przewidywać
możliwośćindywidualnego ustalenia przez sprzedawcę z konsumentem, w
jakiej formie klient chciałby uzyskać informację o sposobie
rozpatrzenia wniesionego przez siebie żądania.
Natomiast,
stosowany przez Spółkę formularz zgłoszenia reklamacyjnego
zawierający sporny zapis, nie daje konsumentowi możliwości wyboru
sposobu zasięgnięcia informacji o treściustosunkowania się do
złożonej reklamacji i arbitralnie narzuca formę jej uzyskania
poprzez obowiązek osobistego stawiennictwa u sprzedawcy. Takie
działanie godzi w interes konsumentów, ponieważ pozwala na
niewywiązanie się przez Spółkę z obowiązku rozpatrzenia reklamacji w
terminie 14 dni. Może dojść bowiem do sytuacji, kiedy konsument z
jakichśprzyczyn (np. zdrowotnych) nie będzie mógł osobiście
zasięgnąć informacji o sposobie rozpatrzenia reklamacji i nie będzie
miał pewności, że odpowiedź na jego reklamację była gotowa w ciągu
14 dni. Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Problem z trzecia reklamacją
Problem z trzecia reklamacją
Proszę o pomoc w rozstrzygnięciu reklamacji. Poniżej mały opis
sprawy:
Wózek został zakupiony 11.04.2009 w sklepiew Zabrzu
Pierwszy raz wózek trafił do reklamacji około 3 tygodni po zakupie.
Naprawa
obejmowała oparcie wózka, rączki (nadmierny luz) oraz niedokładne
zszycie
elementów budki itd. Reklamacja została rozpatrzona pomyślnie ale
przekroczyła
termin 14 dni. Po przekroczeniu 14 dni dzwoniłem do właściciela
sklepu i
przeprowadziłem rozmowę na temat zwrotu pieniędzy ponieważ termin
reklamacji
został przekroczony. Właściciel mnie poinformował ze on robi tylko
przysługę
producentowi ze przyjmuje wózek do reklamacji bo on jest tylko
pośrednikiem(właściciel sklepu).Kolejna reklamacja obejmowała
piszczenie
kółek, oderwanie się nitu mocującego siedzisko wózka. Producent
stwierdził iż,
piszczenie kółek nie podlega reklamacji a siedzisko zostało
naprawione.
Ostatnia reklamacja była dnia 26.11.2009 w wózku popsuł się
mechanizm
składania wózka .Towar został przyjęty a na zgłoszeniu reklamacyjnym
sam
pracownik zaznaczył zwrot pieniędzy, ja też tak sugerowałem. Po 14
dniach
roboczych nie otrzymałem żadnego telefonu z informacją, więc sam
zadzwoniłem.
I od pracownika (prawdopodobnie siostry właściciela) usłyszałem iż w
książce
gwarancyjnej producent zastrzega sobie czas naprawy 21 dni
roboczych.
Książeczki gwarancyjnej nie posiadam gdyż zatrzymał sklep podczas
pierwszej
reklamacji i nie oddał jej. Dodam iż przez okres wakacyjny wózek
przebywał w
reklamacji co stwarzało dla nas wielką niedogodność nie było jak z
dzieckiem
10 miesięcznym wyjść na spacer. W wózku nie da się dziecka uspać
(nadal
piszczą kółka dokładnie tylne lewe). Z tego co jedna z pracownic
powiedziała
sklep zakupił 4 sztuki tych wózków i wszystkie ciągle są w
reklamacji. Jak
mówi się w sklepie o wózku „4-baby” model Evo na twarzach
pracowników pojawia
się dziwny uśmiech. Wózek zagraża bezpieczeństwu mego dziecka
ponieważ
mechanizm składania rozleciał się podczas spaceru z dzieckiem. Sklep
nie
zaproponował żadnego wózka zastępczego na okres naprawy. 23.12.2009
pracownik
sklepu (prawdopodobnie siostra właściciela) poinformowała mnie
telefonicznie
ze wózek został naprawiony( tylko mechanizm składania) i nie mogę
żądać
nowego wózka lub zwrotu pieniędzy bo nie mam takiego prawa. Wtedy
powiedziałem
jej że prawo konsumenta jest inne a sprzedawca powiedział że mogę
się zwrócić
do Rzecznika Praw Konsumenta.

Za pomoc z góry dziękuje:)
Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: problem z monitorem LG F 700 P
REKOJMIA - TAK GWARANCJA - NIE !!!!!!
Witam znowu,

I tu sie mylisz w sklepie powiedzieli mi żebym najlepiej sam pojechal do serwisu
to będzie szybciej i byc może to tylko kwestia regulacji - tak też zrobiłem.
Pracownik serwisu miał problem ze znalezieniem odpowiednich sterowników żeby
ustawić parametry, w których występuje usterka - choć od początku mówiłem mu że
mam sterowniki na płycie po kilku nieudanych próbach poprosił mnie o nią. Wtedy
okazął się, że komputer nie pisada CD-roma ale serwis pracuje w sieci więc cedek
sie znalazł. Wystapil nastepny problem jak tutaj otworzyc okienko z cdromem
innego kompa, mowie mu wiec, że trzeba zmapowac dysk ale zeby tego nie robil
tylko wrzucil na pulpit zawartośc płyty. Ponownie zabiera się do instalowania
sterownika i co się okazało..? W Win98 ponoć wcale nie jest tak łatwo znaleźć
pulpit , moowie mu wiec zeby wrzucił do głownego na C: bedzie szybciej - tak
też uczynił i wreszcie udało sie zainstalować sterownik. Zgodnie z prawem
Murphy'ego monitor działał bez zarzutu, choć nowiutki kineskop wypaćkany był
paluchami serwisanta z góry na dół, który w jednej dłoni trzymał lutowniće w
drugiej zaś cynę. Po długich tłumaczeniach, że monitor musi sie troche nagrzac
udało się go zostawić włączonego na jakiś czas. Po raz kolejny zjawiłem sie koło
15.30 mimo że pana serwisanta nie było pani w blond włosach i okularach jak to
sekretarka mówi, że monitor musi zostać bo fucktycznie jest coś nie tak. Długo
nie myśląc mówię, że chciałbym nowy monitor bo nie mam zamiaru czekać dwóch czy
trzech tygodni na naprawę. Ona na to, że w warunkach gwarancji jest tak, że
muszę czekać, więc ja jej na to, że rezygnuje z gwarancji i chcę korzystać z
rękojmii, która pozwala mi na wymianę na rzecz nową. Po dłuższej rozmowie
zacząłem odczuwać, że rozmowa moja przypomina walenie głowa w mur, tym bardziej,
że pojawił się tajemniczy jegomość i dodatkowa koleżanka skretarki. Postanowiłem
wócić do sklepu gdzie zakupiłem monitor i tam czegoś się dowiedzieć.
Historia się powtarza ja sam i sześciu kolesi w sklepie przeci wnie. Tak więc
tłumaczę, że chcę skorzystać z rękojmi i po pewnym czasie kiedy już wyjąłem
wydrukowane przepisy (które syzbko wydrukowałem po drodze z serwisu do sklepu)
główny rozmówca (pewnie boss) zaczął coś bąkać, że coś tam jest ale on nie wie.
Widząc, że trafiłem na piętę achillesa zdwoiłem atak i dodałem sobie pewności
siebie.
Anyway - Po telefonie bossa do centarli LG w Wa-wie, wywalczyłem nowy monitor,
który mam odebrać jutro. Tak więc polecam znajomośc przepisów (które sam
poznałem w trakcie) i korzystanie z rękojmi NIE Z GWARANCJI!!!

Wydaje mi się, że ów boss dobrze znał prawo konsumenta ale za wszelka cenę
lepiej udawać małpę i wciskać ludziom kit.
Jeśli dobrnąleś do konca czytelniku to pozdrawiam serdecznie
bart Przeglądaj resztę wypowiedzi



Temat: Najgorsza barmanka i obsługa w lokalu w Cz-wie
Nie ma to jak wrzucic temat i wyolbrzymiając sytuacje opisac go.Tym
bardziej temat dotyczacy lokalu gdzie chodzi wiele ludzi i szansa,
że na forum wypowie się dużo ludzi.Tylko po co pisać takie rzeczy,a
potem tam sie pojawiać-bo powiem szczerze, że nie wiem gdzie w Cze-
wie jest lokal gdzie mozna sie pobawic i to dodatkowo w odpowiednim
towarzystwie-chodzi o kategorie wieku-podejrzewam,że lepiej iśc
napewno do Depo...albo innego lokalu gdzie mnóstwo młodzieży ładnie
nazywając kategorie wiekowa ktora oczywiście tam przybywa.Są napewno
inne lokale z lepsza obsługą,wyglądem.Lokale gdzie wszystko jest na
należytym poziomnie i odpowiednio do tego poziomu ozywiście
dostosowanymi cenami ktore jednoznacznie odzwierciedlają wygląd
lokalu,obsluge itp....tak wszystko da się odnalesc gdzieś,..ale na
dobra sprawe kto do takich lokali idzie,ktos kto dobrze zarabia,bo
reszta idzie tam gdzie w miare można sie pobawic ,zapłacic względny
wstep i napic się za rozsądną cene..i jeszcze tak jak wczesniej
wspomniałem pobawić się w odpowiedzniej kategori wieku. Co do
tematu dyskusyjnego i komentarza o wódce,jest ona lana z miarek,co
nigdy się nie zmieniło i jest wymagane w kazdyn lokalu,a poza tym na
oczach klientów,więc nie wiem... Ty drogi pilocie37 zauwarzyłes a
innym to chyba na oczy padło skoro nie zwracaja uwagi barmankom jak
niby Twoim zdaniem nie dolewaja,po to sie wkoncu leje na oczach
klientoitow zeby klient widział co ma lane i w jakiej ilości-nie
podoba się to ma prawo jak najbardziej zwrócic uwage(prawo
konsumenta),nie widze problemu.Pisze o dwóch barmankach bo odkąd tam
chodze zawsze pracowały dwie i pracują do tej pory,a napewno tego
pamiętnego wieczoru były dwie bo tak chyba mozna go nazwać-chyba coś
umkneło Twojej uwadze,a niedaj Bóg ta druga malowała paznokcie
wturując opisanej przez Ciebie w czesaniu włosów- a wszysscy sie
przyglądali -dobre.Dziewczyny tam pracujące nie maja kiedy do
toalety wyjść,a co mowiąc wogole o innych czynnościach tym bardziej
na oczach klientów(tłumu klientow)-kto je zna może na ten temat się
wypowiedzieć. Piwo pieni sie z wielu powodów zaczynając od
podłączenia nowej kegi do momentu gdzie kega się konczy,a także w
momencie kiedy gaz sie kończy w butli(doswiadczenie)ktory sprawia,
że piwo jest z gazem bo w kedze go nie ma oczywiście.Nigdy nie
zauwarzylłem żeby jakies piwo bylo przelewane,a jak już faktycznie
jakies pojawił się z pianą odstawiane na tace dla obsugi ktora je
wynosiła.W tym miejscu także można poruszyc prawa konsumenta ktory
nie musi takiego piwa pić przeciez gdyby taka sytuacja miał miejsce
może poprosić o nalanie nowego- bezproblemowa.(piwo nie jest
przeciez lane na zapleczu i przynoszone dla klienta-widzi
wszystko)...ale jak ktos chce sobie zrobic problem to sobie zrobi
jak np.ze zbytnio pieniacej się coli ktora jest oczywiście gazowana:)
więc się pieni,a w przypadku podania jej z wódka w szklance do drika
może sie nie zmiescić w tego typu szklance o określonej pojemności i
dlatego podawana jest w butelce obok ,musi być czuć wodke więc
cięzko wlać 40 gr wodki i 0,2 coli bo jeżeli ogladałeś karte drinków
tego lokalu miara alkocholu wlewana do drinkow wynosi 40 gr według
miarek ktore posiadają na barze(mało precyzyjnie opisana sytuacja
drogi pilocie37 bądz brak pewnych informacji) .Obsługa radzi sobie
ze zbieranym szkłem gorzej z przedostaniem sie przez tłum ludzi żeby
je wynieś,tłum ktory wymachyje rękami i nie zwraca uwagi na nic.Sam
nie raz widziałem jak taca zostaje wytrącona z rąk obsłudze. A
jeżeli chodzi o podróże z mopem to podejrzewam nie bez celowe-pewnie
rzeka piwa z potuczonych szklanek lub innych napoi.Ciężeko to tak
zostawić,bo Ty drogi pilocie37 piszesz na obsluge ktora chce
posprząrać,no ale jakby tego nie zrobili to pewnnie bys napisał że
jest tam syf ,a obsługa nic nie robi...trudno,oj drudno
dogodzić....Wtym lokalu istniej cos takiego jak nawiew przyniej an
tej sali o ktorej piszesz,ale widocznie sobie troche nie radzi:)i to
przyznam mogli by poprawić,ale reszta rzeczy ktore opisałes mnie
śmiesz jaki i pewnie wielu innych którzy pewne rzeczy pojmuja tak
jak ja.Chociaz Ty tez masz pewnie swoich zwolenników...,ale jak to
się mowi o ,,gustach się nie dyskutuje"-mam nadzieje, że znalazłeś
juz lokal i Twoi znajomi który sprostał Waszym wymaganiom i nie
szkoda Ci zapłacić 10 zł(nad czym tak ubolewałes) na wejściu. Przeglądaj resztę wypowiedzi



Strona 3 z 4 • Zostało znalezionych 230 rezultatów • 1, 2, 3, 4
 

 


 

 
Copyright 2003. Opowieści-erotyka